W 2025 roku Simone Inzaghi jako trener Interu Mediolan przeżył olbrzymią klęskę, przegrywając w finale Ligi Mistrzów przeciwko PSG aż 0:5. Włoch po tym spotkaniu pożegnał się z rolą szkoleniowca ekipy "Nerazzurrich", z którymi dwukrotnie docierał do finału najważniejszych klubowych rozgrywek w Europie. Szybko jednak znalazł zatrudnienie na Bliskim Wschodzie - konkretnie w saudyjskim Al-Hilal.
Inzaghi podpisał z gigantem Saudi Pro League dwuletni kontrakt, który opiewał na 26 milionów euro za sezon pracy. Sięgnął z naszpikowanym gwiazdami zespołem po puchar kraju, a w lidze wciąż walczy z Al-Nassr. Na kolejkę przed końcem Al-Hilal traci do swojego największego rywala dwa punkty, lecz nie ma co ukrywać, że to Cristiano Ronaldo i spółka rozdają karty.
Wiele wskazuje na to, że 34. kolejka ligi saudyjskiej będzie także "last dance" włoskiego szkoleniowca w Al-Hilal. Jak informuje TuttoMercatoWeb, powołując się na źródła z Bliskiego Wschodu, po meczu przeciwko Al-Fayha 50-latek pożegna się z klubem. To zaskakująca decyzja, patrząc na jego słowa o pracy w Arabii Saudyjskiej z końcówki kwietnia.
- Szczerze mówiąc, nie tęsknię za Włochami. Od kiedy tu przyjechałem, byłem w domu tylko 4 razy. Mam tu swoją rodzinę, przyjaciele i rodzice często mnie odwiedzają, naprawdę nie cierpię na nostalgię. Mieszkam w zamkniętym osiedlu z doskonałymi udogodnieniami. Jest nawet angielska szkoła dla dzieci. Sytuacja jest idealna, nawet w klubie. Uczę się też angielskiego - mówił w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.
Na ten moment trudno stwierdzić, gdzie w kolejnym sezonie zakotwiczy Inzaghi. Włoskie media zaczęły łączyć go z Napoli, z którego według informacji Fabrizio Romano ma odejść Antonio Conte. Pewne jest tylko jedno: mimo zdobycia zaledwie jednego trofeum przygoda 50-letniego trenera z Al-Hilal była naprawdę udana. W trakcie rocznej kadencji Włocha saudyjski gigant poniósł tylko dwie porażki, zaś wygrał 37 spotkań i 12 zremisował.
Zobacz też: Wielki powrót do Ekstraklasy? Kiedyś miał być gwiazdą kadry