5 - tyle finałów Ligi Mistrzyń przegrała już Ewa Pajor. Niebawem stanie ona przed kolejną szansą na wywalczenie najważniejszego trofeum w europejskiej piłce klubowej - rywalem jej FC Barcelony będzie Olympique Lyon, który trzykrotnie pozbawił Polkę tytułu w decydującym meczu (2015/16, 2017/18, 2019/20). Czy tym razem uda się odegrać?
Przed nadchodzącą potyczką artykuł poświęcony 29-latce ukazał się w "Mundo Deportivo". "Podwójne wyzwanie dla Pajor w Oslo" - czytamy. Podwójne, ponieważ zawodniczka walczy o tytuł zespołowy, ale także o samodzielną koronę królowej strzelczyń - aktualnie ma dziewięć goli, tyle samo co Alessia Russo z Arsenalu, która już nie powiększy dorobku po półfinałowej porażce jej zespołu z Lyonem (2:1 i 1:3). Spośród piłkarek jeszcze będących w rozgrywkach siedem trafień ma Alexia Putellas (Barcelona), a pięć Melchie Dumornay (Lyon).
"Bramki Pajor były kluczowe dla Barcelony w drodze do finału Ligi Mistrzów, a teraz polska napastniczka stoi przed podwójnym wyzwaniem w Oslo. Po pierwsze, zostać królową strzelców tej edycji rozgrywek, a po drugie, w końcu sięgnąć po trofeum, którego od dawna nie udało jej się zdobyć. Dwa ambitne cele, które nie będą łatwe w starciu z potężnym zespołem OL" - podkreślono.
Reprezentantka Polski zaczęła strzelanie w fazie ligowej - najpierw był dublet z Bayernem Monachium (7:1), potem gol z Chelsea (1:1), a następnie z Benficą (3:1). Jednak "w pełni wykorzystała swój potencjał w fazie pucharowej", gdzie zaczęła od dubletu w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Realem Madryt (6:2) i trafienia w rewanżu (6:0), a potem zdobyła po bramce w obu półfinałowych spotkaniach z Bayernem Monachium (1:1 i 4:2). "To naprawdę niesamowite statystyki" - skwitowało "MD".
Pajor w przeszłości tylko raz strzeliła dziewięć goli w jednym sezonie LM, konkretnie w 2022/23. Wówczas została królową strzelczyń, a jej Wolfsburg w dramatycznych okolicznościach przegrał finał z... Barceloną - już w trzeciej minucie trafiła Polka, a w 37. minucie podwyższyła Alexandra Popp. Jednak w drugiej połowie dubletem w dwie minuty popisała się Patricia Guijaaro (48. i 50.), a potem gola strzeliła Fridolina Rolfoe (70.) i puchar pojechał do Katalonii.
Gdyby w tym sezonie Polka została najlepszą strzelczynią, to dorównałaby Viviane Miademie oraz Adzie Hegerberg, które jako jedyne dokonały tej sztuki (licząc od sezonu 2009/10, a nie biorąc pod uwagę poprzecznika LM, czyli Women's Cup). Norweżka jest zresztą najskuteczniejszą zawodniczką w historii LM z 69 bramkami - Pajor aktualnie jest dziewiąta z 42 trafieniami (ex-aequo z Lottą Schielin), lecz kolejny gol pozwoli jej awansować na siódmą pozycję i zrównać się z Kim Little oraz Camille Abily.
Gol w finale, a zwłaszcza zwycięski, smakowałby wyjątkowo, bowiem brak Ligi Mistrzów jest "solą w jej oku". "Polska napastniczka przybyła do Barcelony z ambicją zdobycia trofeum i w zeszłym roku była bliska spełnienia tego marzenia, ale powstrzymał ją Arsenal (0:1). Barcelona wyciągnęła wnioski, a Pajor, która (rok temu - red.) nie miała najlepszego popołudnia w Lizbonie, do finału w Oslo podejdzie z największą ambicją, by zrealizować ten podwójny cel, który sobie wyznaczyła. Najlepsza strzelczyni kontynentu zasługuje na tytuł Ligi Mistrzów" - zakończono.
Zobacz również: WTA zdecydowała ws. Aryny Sabalenki i białoruskich tenisistek
Finał Ligi Mistrzyń pomiędzy FC Barceloną i Olympikiem Lyon odbędzie się w sobotę 23 maja na Ullevaal Stadion.