Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie wymyśliłby takiego scenariusza. Real Madryt co prawda od dłuższego czasu ma spore kłopoty pod względem sportowym, ale trudno było oczekiwać, że Jose Mourinho będzie prowadził drużynę od początku sezonu 2026/27. Tymczasem Portugalczyk po zawirowaniach w klubie był głównym kandydatem prezydenta Florentino Pereza do objęcia funkcji trenera. Teraz już wiemy, że obie strony doszły do porozumienia.
W sezonie 2025/26 Mourinho prowadził Benfikę Lizbona. Choć jego drużyna nie przegrała ani jednego spotkania (23 zwycięstwa i 11 remisów), zakończyła rozgrywki ligi portugalskiej dopiero na trzecim miejscu, za FC Porto i Sportingiem.
Portugalczyk prowadził już Real Madryt w latach 2010-2013. Podczas poprzedniej kadencji zdobył z klubem mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla oraz Superpuchar Hiszpanii. Pod wodzą "The Special One" Real trzykrotnie z rzędu docierał również do półfinału Ligi Mistrzów.
Powrót Mourinho ma być odpowiedzią na trudny okres "Królewskich". Real drugi sezon z rzędu zakończył bez żadnego trofeum. W obecnej kampanii do stycznia drużynę prowadził Xabi Alonso, którego później zastąpił Alvaro Arbeloa.
Słabe wyniki to jednak niejedyny problem madryckiego klubu. W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiały się doniesienia o napięciach i konfliktach wewnątrz drużyny. Głośno było m.in. o bójce Aureliena Tchouameniego i Federico Valverde. Właśnie dlatego władze Realu postawiły na charyzmatycznego Mourinho, licząc, że jego doświadczenie i silny charakter pozwolą opanować sytuację w szatni.
Jeśli Portugalczyk rzeczywiście - po wygraniu wyborów przez Pereza - zostanie trenerem Realu, to przed nim wielkie wyzwanie. Kibice Realu wierzą jednak, że człowiek nazywany "The Special One" po raz kolejny będzie w stanie przywrócić klub na szczyt. Dla samego szkoleniowca powrót do Los Blancos to z pewnością wielka sprawa, patrząc na to, że w ostatnich pięciu latach nie prowadził żadnego potentata.