W sobotę dużo dzieje się wokół Polaków w FC Barcelonie. Oficjalnie odejście z klubu ogłosił w mediach społecznościowych Robert Lewandowski. Wielu kolegów dziękuje mu za wspólną grę w barwach "Dumy Katalonii". Ten dzień jest ważny także dla Ewy Pajor. Nasza piłkarka miała nadzieję na kolejne trofeum w roli zawodniczki Blaugrany. Już po pierwszej połowie sytuacja jej zespołu była kapitalna.
FC Barcelona Femeni w starciu z Atletico Madryt była zdecydowanym faworytem. Na pierwszego gola Blaugrana musiała poczekać do 23. minuta. Wówczas do siatki trafiła Claudia Pina, a asystowała jej Pajor. Osiem minut później było już 2:0. Tym razem gola strzeliła Esmee Brugts. Holenderka wykorzystała podanie Vicky Lopez.
37. minuta to z kolei bramka na 3:0, a jej autorką była Salma Paralluelo. Po tych trzech ciosach Barcelona miała już spokojną sytuację. Wynik do przerwy się nie zmienił i trudno było przewidywać to, że piłkarki Atletico rzucą się po przerwie do szaleńczych ataków.
Trzeba jednak docenić ten zespół za honorowego gola. W 58. minucie bramkę zdobyła Vilde Boe Risa. Później na więcej trafień Atletico już nie było stać.
Barcelona triumfowała 3:1 i tym samym jest już o krok od potrójnej korony, czyli triumfu w lidze, krajowym pucharze oraz Lidze Mistrzyń. W poprzednim roku miała jednak miejsce taka sama sytuacja, a w finale Champions League Pajor i spółka przegrały z Arsenalem 0:1, i nie wygrały elitarnych rozgrywek.
Po triumfie z Atletico Pajor ma już w barwach Barcelony sześć trofeów - dwa mistrzostwa Hiszpanii (drugi tytuł Blaugrana już sobie zapewniła), dwa Puchary Królowej i dwa Superpuchary Hiszpanii.