Choć prezydent FIFA Gianni Infantino już kilkukrotnie zapewniał, że występ Iranu na tegorocznych mistrzostwach świata nie jest zagrożony, trudno w stu procentach mu wierzyć. Po atakach zbrojnych Izraela i USA na terytorium Iranu sytuacja mocno się skomplikowała - zwłaszcza że kadra prowadzona przez Amira Ghalenoeia miała wszystkie mecze grupowe rozegrać na terytorium Stanów Zjednoczonych.
Przedstawiciele irańskiej federacji przedstawili FIFA i organizatorom dziesięć warunków, które muszą zostać spełnione, by reprezentacja tego kraju pojawiła się na najważniejszej imprezie w piłkarskim kalendarzu. Wśród nich, prócz kwestii wizowych, zawarto kwestie bezpieczeństwa, a także poszanowania irańskiej kultury i symboli narodowych. Jest jednak jeden postulat, który wywołuje olbrzymie kontrowersje.
Z punktu widzenia Irańczyków, ich kultury i religii jest sensowny. Chodzi bowiem o to, by podczas MŚ można było eksponować wyłącznie flagi państwowe, co oznaczałoby jednocześnie zakaz pokazywania tęczowych flag używanych przez społeczność LGBTQ+. To jednak coś, na co FIFA raczej się nie zgodzi, gdyż prowadzi politykę dot. praw człowieka i inkluzywności turnieju
Problem może być jednak widoczny i bolesny dla Irańczyków przede wszystkim podczas meczu grupowego przeciwko Egiptowi. Spotkanie to odbędzie się w Seattle, gdzie trwać będzie Pride Weekend, a mecz w mediach określa się jako "Pride Match". To nie podoba się ani przedstawicielom Iranu, ani Egiptu. Oba kraje nie tolerują otwartego podejścia do osób deklarujących się jako LGBTQ+.
Na ten moment trudno stwierdzić, czy Iran pojedzie na mundial. Jeśli jednak do tego dojdzie, Irańczycy zmierzą się Nową Zelandią, Belgią i Egiptem. Bazą wypadową irańskiej kadry ma być Tucson w Arizonie. Wcześniej reprezentacja Iranu odbędzie zgrupowanie w tureckiej Ankarze, gdzie rozegrają dwa mecze towarzyskie.
Zobacz też: Wylosowali! Oto nasza grupa na MŚ U-20 w Polsce