Faza pucharowa sezonu 2019/2020 w Lidze Mistrzów rozgrywała się w cieniu pandemii COVID-19. Po wstrzymaniu gier w marcu 2020 roku zespoły wróciły do gry dopiero w sierpniu. Decyzją władz UEFA dokończenie rozgrywek nastąpiło w Lizbonie. Do półfinału dotarli piłkarze Olympique Lyon, którzy na tym etapie rozgrywek musieli uznać wyższość późniejszego triumfatora, czyli Bayernu Monachium. Od tego czasu siedmiokrotni mistrzowie Francji bezskutecznie rywalizowali o awans do Champions League, trzykrotnie "lądując" w Lidze Europy.
Francuski zespół bieżące rozgrywki miał spędzić w Ligue 2, po tym jak decyzją Krajowej Dyrekcji Kontroli Zarządzania (DNCG) i LFP klub został zdegradowany do niższej ligi. Jednak wyrok nie był prawomocny i Lyonowi przysługiwało prawo do odwołania, z którego skorzystał. 9 lipca ogłoszono, że drużyna pozostanie w Ligue 1, o czym pisaliśmy na łamach "Sport.pl": Gigant zdegradowany do drugiej ligi? Jest ostateczna decyzja.
Według najnowszych doniesień "The Telegraph" - teraz Lyon znalazł się pod lupą UEFA, która już rok temu nałożyła na klub sankcje za naruszenie zasad finansowych. Francuzi do 15 lipca 2025 roku zobligowani zostali do wpłacenia 60 mln euro oraz zamianę tej kwoty na kapitał własny do 15 października. Jak informuje brytyjski dziennik, Lyon miał nie wywiązać się z tej umowy, co może skutkować bardzo poważnymi konsekwencjami. Mówi się tutaj o wykluczeniu z udziału we wszystkich rozgrywkach europejskich pucharów w przyszłym sezonie.
Pomimo wdrożonego programu oszczędnościowego straty finansowe sięgają 186 mln euro za drugą połowę 2025 roku. Głównym winowajcom takiego stanu rzeczy ma być John Textor, były właściciel drużyny, po którym schedę przejęli Michele Kag oraz Ares Management.
Podopieczni Paulo Fonseki tuż przed ostatnią kolejką Ligue 1 zajmują czwarte miejsce w ligowym zestawieniu. Ta pozycja gwarantuje im udział w kwalifikacjach do Champions League, co w przypadku awansu stanowiłoby powrót do rozgrywek po ponad sześciu latach przerwy od pamiętnego półfinału przeciwko Bayernowi.