FC Porto już tydzień temu zapewniło sobie tytuł mistrza Portugalii. W niedzielnym spotkaniu z AVS Futebol nie musiało się więc wysilać. Mało kto jednak przypuszczał, że świeżo upieczony mistrz przegra z pewną degradacji, ostatnią drużyną w tabeli. A tak właśnie stało. Porto uległo 1:3, a na murawie zobaczyliśmy tylko jednego Polaka - Oskara Pietuszewskiego.
Jan Bednarek w ogóle nie znalazł się w kadrze meczowej, a Jakub Kiwior całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Początkowo towarzyszył mu wspomniany Pietuszewski, ale w 68. minucie trener Francesco Farioli pozwolił mu wejść na boisko. Polak zmienił wówczas Brazylijczyka Pepe przy wyniku 2:1 dla AVS. Niewiele jednak wskórał.
17-latek jak zwykle starał się być aktywny na lewym skrzydle. Portal SofaScore odnotował jednak, że nie zaliczył ani jednego udanego dryblingu. Poza tym oddał jeden zablokowany strzał, dołożył 12 z 15 celnych podań, a także sześć razy tracił piłkę. Jego występ wyceniono na notę 6,4 w 10-stopniowej skali. Znacznie bardziej surowe były portugalskie media.
Zobacz też: Nagrali reakcję Luisa Enrique na mistrzostwo Barcelony
Litości dla Pietuszewskiego nie miał dziennik "Record". Choć aż trudno w to uwierzyć, dał mu najniższą możliwą ocenę, czyli "jedynkę". - Nie miał większego znaczenia - uzasadniono krótko. Bardziej łaskawa okazała się "A Bola", która wystawiła mu "czwórkę". - Wpłynął na lewe skrzydło, ale nie na tyle, by zmienić wynik - czytamy.
W niedzielny wieczór jedyną bramkę dla Porto zdobył Deniz Gul. Rywale odpowiedzieli dwoma trafieniami Roniego i jednym Aderllana Santosa. Do końca sezonu ekipie Polaków pozostał tylko jeden mecz. W niedzielę 17 maja zmierzy się ona u siebie z Santa Clarą (godz. 18:00).