Jako świeżo upieczone mistrzynie Hiszpanii piłkarki FC Barcelony udały się na starcie 28. kolejki sezonu przeciwko Costa Adeje Tenerife. W wyjściowej jedenastce "Blaugrany" na to spotkanie wybiegła Ewa Pajor, która w każdym z trzech ostatnich spotkań (licząc wszystkie rozgrywki) strzelała gola lub asystowała. Po stronie gospodyń z kolei na prawym wahadle prezentowała się Aleksandra Zaremba.
Jak można było się spodziewać - od początku meczu to podopieczne Perego Romeu przeważały na murawie, lecz nie stwarzały poważnego zagrożenia pod bramką zawodniczek z Teneryfy. W 23. minucie niespodziewanie to właśnie Zaremba i spółka wyszły na prowadzenie - Polka dośrodkowała w pole karne, a piłkę głową do bramki Barcelony skierowała Paulina Gramaglia, strzelając gola w drugim spotkaniu z rzędu. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i zaskoczyła bezradną Gemmę Font.
Piłkarki ze stolicy Katalonii otrzymały jednak niespodziewany prezent już siedem minut później. Violeta Quiles pociągnęła za włosy Vicky Lopes, a po weryfikacji VAR pani arbiter podjęła decyzję o wyrzuceniu lewej wahadłowej z boiska. "Blaugrana" tym samym grała o jedną więcej, ale konkrety przyszły dopiero pod koniec pierwszej połowy.
Najpierw w 42. minucie doskonałą szansę na wyrównanie zmarnowała Salma Paralluelo, która uderzyła piłkę kolanem i nie trafiła w światło bramki. W doliczonym czasie gry Barcelonie w końcu udało się doprowadzić do remisu. Rzut rożny wykonywała Lopes, głową uderzyła Esmee Brugts i przy ogromnym zamieszaniu w polu karnym wpakowała futbolówkę do siatki. Do przerwy na tablicy wyników widniał wynik 1:1.
Po zmianie stron napór "Barcy" wcale nie był mniejszy. Koleżanki szukały na polu karnym Ewy Pajor, lecz ta nie była w stanie na tyle dobrze urywać się spod krycia, żeby pokonać Noelię Ramos Alvarez. A na boisku od 46. minuty przebywała jej główna rywalka w walce o koronę królowej strzelczyń, Claudia Pina.
To jednak inna z rezerwowych katalońskiego klubu jako pierwsza wpisała się na listę strzelczyń. W 63. minucie na murawie pojawiła się Kika Nazareth, która zmieniła Aitanę Bonmati, a już po 180 sekundach cieszyła się z bramki na 2:1. Fenomenalne dośrodkowanie wykonała Patri Guijarro, a jej koleżance z linii pomocy do dopełnienia dzieła wystarczyło jedynie dostawić głowę do piłki.
Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry jasne stało się, że "Barca" już tego meczu nie przegra. Potężny strzał zza pola karnego posłała Pina, zdobywając swoją 20 bramkę w tym sezonie ligowym. Tym samym Hiszpanka wyprzedza Pajor o cztery trafienia. W doliczonym czasie gry piłkarka z numerem "9" na koszulce mogła zresztą skompletować dublet, ale chybiła z niewielkiej odległości, uderzając głową obok słupka.
Do końca sezonu pozostały już tylko dwie kolejki. Na koncie FC Barcelony widnieje 81 punktów, czyli aż 15 więcej niż na koncie Realu Madryt. Podium uzupełnia Real Sociedad, a w czołówce nie dojdzie już do żadnych zmian. Czwarte w tabeli Atletico Madryt bowiem traci do ekipy z San Sebastian aż 13 oczek. Costa Adeje Tenerife z kolei plasuje się na piątej pozycji, mając tyle samo punktów co "Rojiblancos".
Przed Katalonkami pozostała jeszcze walka o dwa kolejne trofea do gabloty. Ewa Pajor i spółka zagrają w finale Ligi Mistrzyń przeciwko Olympique'owi Lyon, a ponadto zmierzą się z Atletico w Pucharze Królowej.
Costa Adeje Tenerife 1:3 FC Barcelona Femeni (23' Gramaglia - 45+4' Brugts, 66' Nazareth, 88' Pina)
Zobacz też: Oto składy na El Clasico. Flick zdecydował ws. Lewandowskiego