Klubowy sezon dobiega końca, a w wielu ligach znamy już rozstrzygnięcia. Za naszą południową granicą w sobotę doszło do bardzo istotnego meczu derbowego. Slavia Praga (74 punkty) mierzyła się ze Spartą Praga (66 punktów). Spotkanie rozegrano na trzy kolejki przed końcem sezonu.
Już do przerwy kibice zobaczyli dwa gole. Najpierw dla gości trafił Jan Kuchta, a następnie dla gospodarzy bramkę strzelił Oscar Dorley. Po przerwie Asger Sorensen ponownie wyprowadził na prowadzenie Spartę, ale pięć minut później - w ciągu 60 sekund - bramki Stepana Chaloupka i Davida Zimy dały przewagę Slavii.
Sędzia z powodu wielu przerw w meczu doliczył aż 10 minut. W szóstej doliczonej minucie fani gospodarzy zrobili coś, co trudno wytłumaczyć.
"Slavia wygrywała w Praskich derbach ze Spartą i miała praktycznie zapewniony tytuł. Trzeba było tylko dowieźć wynik. Jej kibice wbiegli jednak na boisko w samej końcówce, by celebrować tytuł, sędzia był zmuszony przerwać mecz. Teraz grozi jej walkower!" - napisał na portalu X Piotr Słonka znany powszechnie jako BuckarooBanzai.
Jeśli Slavia dowiozłaby wygraną, miałaby 77 punktów i 11 oczek przewagi nad Spartą. W przypadku walkowera - o ile oczywiście taki zostanie przyznany - Sparta będzie traciła pięć punktów do Slavii na dwie kolejki przed końcem meczu. To oczywiście dużo, ale fakty są takie, że Slavia matematycznie już wczoraj mogła świętować mistrzostwo Czech, tym samym broniąc tytułu wywalczonego przed rokiem.
W następnej kolejce oba zespoły zagrają u siebie. Sparta 12 maja o 20:00 z Viktorią Pilzno, a Slavia dzień później z Jabloncem.