Zbigniew Boniek ostro o pomyśle Kuleszy. "Jaki ma sens?"

W ostatnich dniach głośno jest o projekcie PZPN-u, który miałby wprowadzić wymóg polskich piłkarzy w kadrach meczowych drużyn Ekstraklasy i I ligi. Pomysł spotkał się z krytyką ze strony klubów, a teraz zareagował Zbigniew Boniek. W swoim felietonie na Weszło były prezes związku z rozrzewnieniem wspomina przepis o młodzieżowcu. Zamysł nowych reguł uważa za bezsens, który nie zmieni sytuacji.
Cezary Kulesza, Zbigniew Boniek
Agencja Wyborcza.pl

Działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej zaniepokoili się tendencją dotyczącą zagranicznych piłkarzy w Ekstraklasie. W bieżącym sezonie w kadrach drużyn niemal co drugi piłkarz nie legitymuje się polskim paszportem. Pomysłem na zmianę tego ma być wymóg 8-10 Polaków w kadrach meczowych. 

Zobacz wideo "Biała Gwiazda" potrzebuje prezesa Wieczystej?? Kosecki: Ekstraklasa musi mieć silną Wisłę!

Negatywnie o tym projekcie wyrażali się działacze. - To byłby potężny strzał w kolano, skrajna głupota, żeby nie powiedzieć mocniej. (...) Nie załatwi się tego z dnia na dzień, rzucając liczby osiem, dziewięć, dziesięć niczym z Totolotka. Najpierw musi być więcej dobrze wyszkolonych polskich zawodników, żeby nikt nie dostawał miejsca w kadrze za darmo - tłumaczył jeden z prezesów. 

Zbigniew Boniek krytykuje PZPN! "To nie polepszy sytuacji"

Teraz swój głos do chóru przeciwników dołączył Zbigniew Boniek. "Nie uważam, by ten pomysł w jakikolwiek sposób miał polepszyć naszą sytuację. Jeśli chcemy coś poprawić, musimy przede wszystkim stworzyć pomost pomiędzy akademią i drużynami juniorów a pierwszą drużyną. To jedyna rzecz, która się liczy" - stwierdził w felietonie opublikowanym na Weszło

Zobacz też: Co za mecz Widzewa! Arcyważny wynik w starciu o utrzymanie

Wielu krytyków nowy pomysł federacji porównuje do przepisu o młodzieżowcu, wprowadzonego do Ekstraklasy w 2019 roku, a więc za prezesury Bońka. Argumentami za zniesieniem tej reguły było psucie rynku - na młodzieżowców był popyt, więc żądali lepszych warunków finansowych, niż na to sportowo zasługiwali; a także instytucja "rezerwowego młodzieżowca", przez którą wielu młodych piłkarzy mogło liczyć tylko na grę w drugiej drużynie, zamiast trafić na wypożyczenie do I czy II ligi.

Według samego Bońka, stare reguły działały dobrze. "Nie podobało się tylko jednej drużynie. Wszyscy już go akceptowali, ale że ta drużyna miała, że tak powiem, swoją siłę przebicia, to w końcu przepis zlikwidowano. Przez dwa-trzy lata posługiwano się jakimiś historiami, które do niczego nie prowadziły. Dziś chce się stworzyć coś, co będzie tylko swego rodzaju alibi" - napisał.

Boniek jasno o pomyśle związku

Zdaniem byłego prezesa PZPN, wymóg polskich piłkarzy w kadrze meczowej to bezsens. "Gdyby chodziło o limit Polaków w kadrze meczowej, to jaki sens ma posadzenie ośmiu Polaków na ławce? Mogłoby siedzieć ich nawet 20, ale od siedzenia nikt się nie polepszy. Co innego przez grę, więc gdyby wciąż istniał wymóg gry jednego młodzieżowca, to już inaczej trzeba traktować drużyny młodzieżowe, otoczyć je inną opieką i w każdym klubie wyszkolić czterech-pięciu dobrych juniorów" - uważa.

To sprawia, że Boniek do projektu PZPN-u podchodzi z rezerwą. "Przepis o młodzieżowcu był dużo lepszy, a obecne pomysły to zaledwie półśrodki. Najważniejsze jest stworzenie systemu, który będzie dopingował młodych utalentowanych piłkarzy i spowoduje, by jak najszybciej wchodzili do pierwszej drużyny. Trzeba im w tym pomóc. Historia pokazuje, że był to bardzo udany eksperyment" - podsumował. 

Pomysł działaczy ma zostać poddany pod głosowanie 14 maja na spotkaniu zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Tak wyraźny sprzeciw klubów może spowodować, że projekt nie zostanie wdrożony w życie i nie będzie obowiązywać w przyszłym sezonie.

Więcej o: