"Jaki kraj, taki Yamal" - tak z Oskara Pietuszewskiego żartował Jakub Kiwior. 17-latek świętował bowiem mistrzostwo Portugalii w dość niecodziennej stylizacji. Dołączył do FC Porto ledwie w styczniu, a już znacząco pomógł zespołowi w sięgnięciu po trofeum. O tym, że jest to wielki talent, mówiło się już wtedy, gdy grał dla Jagiellonii Białystok. Widział to też Emiliano Viviano. Nie widzieli tego jednak w jednej z lig, o czym mówi sam Włoch.
- Słyszałem o Pietuszewskim. Ba, zaproponowałem nawet jego nazwisko kilku klubom Serie A, w tym Fiorentinie. Problem w tym, że żaden z nich nie wyraził zainteresowania - ujawnił Viviano, cytowany przez "A Bola". Jego zdaniem Włosi popełnili gigantyczny błąd.
- Teraz gra dla FC Porto, właśnie sięgnął po mistrzostwo kraju i widać, jak niesamowitym jest piłkarzem - kontynuował, wytykając rodakom: - We Włoszech nikt w niego nie wierzył, a on ostatecznie trafił do Portugalii za niską cenę, biorąc pod uwagę jego talent - mówił.
Viviano ma rację. Porto zapłaciło Jagiellonii tylko osiem milionów euro, a w ciągu ostatniego roku jego wartość gigantycznie wzrosła. Jak donosi "Diario de Noticias", w maju ubiegłego roku Pietuszewski był wart 2,5 mln euro. A teraz? Transfermarkt wskazuje, że ta kwota oscyluje w granicach... 20 mln euro! I jedno jest pewne - jeśli Polak utrzyma ten poziom, to jego wartość będzie stopniowo wzrastać. Już mówi się o nim jako o jednym z największych talentów polskiej piłki. Czy odpowiednio go wykorzysta?
Zobacz też: Tak Kwiecień ma wejść do Wisły Kraków. "Nie da kasy, jak nie będzie rządził".
Pietuszewski rozegrał łącznie 47 meczów w tym sezonie (zarówno dla Jagiellonii, jak i Porto), zdobywając sześć bramek i tyle samo asyst. Na murawie spędził łącznie prawie trzy tysiące minut. A to nie koniec. Przed nim i Porto jeszcze dwa mecze. Najpierw zmierzą się z AVS Futebol SAD, a później z CD Santa Clara.