Przed nami historyczny mundial. Pierwszy raz w historii zagra w nim 48 drużyn. To oczywiście sprawia, że turniej musiał zostać wydłużony i potrwa nieco ponad miesiąc - od 11 czerwca do 19 lipca. W tym roku w ramach mistrzostw świata zaplanowano aż 104 mecze, a najważniejsza piłkarska impreza odbędzie się w trzech państwach (USA, Kanada, Meksyk).
Z powiększenia mundialu dumny jest Gianni Infantino. Prezydent FIFA miał krótkie wystąpienie na forum w ramach Globalnej Konferencji Instytutu Milkena poświęconej ekonomii, która odbywa się w Los Angeles. Działacz potwierdził, że chce zwiększyć konkurencyjność o inne państwa i będzie walczył o to, by Europa aż tak bardzo nie dominowała nad innymi kontynentami.
- Chcę, aby spośród 211 krajów zrzeszonych w FIFA 50 mogło zostać mistrzami świata - powiedział Infantino, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Prezydent FIFA liczy na to, że w USA zwiększy się popularność piłki nożnej. Infantino wyraził zdziwienie tym, że Amerykanie nie odnoszą sukcesów w tym sporcie.
- Stany Zjednoczone są numerem jeden na świecie praktycznie we wszystkim, co robią: w finansach, gospodarce, we wszystkim. Nie rozumiem, jak mogą zadowalać się 20. miejscem w najpopularniejszym sporcie świata, ponieważ piłka nożna jest nim bezsprzecznie - podkreślił.
Szwajcarski działacz ma w ostatnim czasie napięty terminarz. Poza wystąpieniem na globalnej konferencji ekonomicznej prowadził także 76. Kongres FIFA. Wówczas podkreślił, że Iran zagra na najbliższych mistrzostwach świata, a to kwestia, która nurtowała kibiców.
Czytaj także: Syn Ronaldo może trafić do absolutnego giganta! Tam Cristiano nie grał
Poza tym Infantino potwierdził, że zamierza startować w kolejnych wyborach na prezydenta FIFA. Kolejna kadencja będzie trwała od 2027 do 2031 roku. Wygląda na to, że 56-latek uzyska poparcie od azjatyckich i afrykańskich federacji.