Prestianni początkowo został zawieszony jedynie na rewanżowy mecz z Realem. Dopiero po ponad dwumiesięcznym oczekiwaniu UEFA ogłosiła ostateczną decyzję - 6 meczów zawieszenia w rozgrywkach klubowych i reprezentacyjnych pod egidą UEFA, z czego kara trzech meczów została orzeczona w zawieszeniu na 2 lata. Na poczet tej kary zaliczono też rewanżowy mecz z Realem. Co ciekawe, Prestianni nie został zawieszony za rasizm - a to był główny zarzut Viniciusa - a za homofobię. UEFA nie miała wystarczająco wielu dowodów, żeby uznać, że Vinicius faktycznie został nazwany "małpą". Miała za to dowód na to, że Prestianni nazwał go "pedałem" - do użycia tego zwrotu sam się przyznał w wywiadzie z telewizją.
To oznaczało, że Argentyńczyka ominęłyby kolejne dwa mecze pucharowe w rozgrywkach UEFA. Tylko że już przy ogłoszeniu tej decyzji "El Mundo" informowało, że europejska federacja zaproponowała FIFA rozszerzenie kary na wszystkie rozgrywki międzynarodowe. I tak się teraz stało.
"Komisja Dyscyplinarna FIFA zdecydowała o rozszerzeniu sześciomeczowego zawieszenia, które nałożyła UEFA na piłkarza Benfiki Gianlukę Prestianniego, tak żeby obowiązywało ono na całym świecie. Kara została rozszerzona zgodnie z artykułem 70 kodeksu dyscyplinarnego FIFA" - przekazał hiszpańskiemu "AS-owi" rzecznik tej organizacji.
A to oznacza, że Prestianniego ominą dwa pierwsze mecze reprezentacji Argentyny na mistrzostwach świata - jeżeli oczywiście zostanie na nie powołany. To oznacza, że nie mógłby zagrać przeciwko Algierii i Austrii, i byłby do dyspozycji selekcjonera dopiero od meczu z Jordanią.
Utrata Prestianniego nie byłaby dla trenera Argentyńczyków Lionela Scaloniego zbyt bolesna. Do tej pory z usług piłkarza Benfiki skorzystał tylko raz - gdy dał mu wystąpić cztery minuty w towarzyskim spotkaniu z Angolą.
Mistrzostwa świata w piłce nożnej rozpoczynają się 11 czerwca meczem Meksyk - RPA. Już teraz zapraszamy do śledzenia tego turnieju w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.