- Jestem tym bardzo zirytowany! Nigdy nie będę frajerem! Nie jestem zadowolony, a wręcz przeciwnie, jestem rozczarowany tym, że moje nazwisko jest wykorzystywane. (...) Nie wiem po co. Dla wizerunku? - grzmiał kilka tygodni temu Edward Iordanescu. Był wściekły, że wykorzystano go do medialnej gry w kontekście objęcia kadry Rumunii. Nowym selekcjonerem został ostatecznie Gheorghe Hagi. Okazuje się jednak, że faktycznie były trener Legii Warszawa mógł poprowadzić kadrę, ale w innym kraju.
Jak donosi sport.ua, Iordanescu był jednym z kandydatów do objęcia... reprezentacji Ukrainy. Mógł zastąpić Serhija Rebrowa, który stracił posadę tuż po tym, jak przegrał półfinał baraży o MŚ 2026. Szwecja pokonała Ukrainę 3:1. "Wśród potencjalnych nazwisk wymieniano Herve Renarda i Edwarda Iordenescu, który w przeszłości, będąc selekcjonerem Rumunii, upokorzył Ukrainę na Euro 2024. Zhańbił naszą kadrę aż 3:0" - czytamy.
Choć Ukraiński Związek Piłki Nożnej nie ujawnił jeszcze nazwiska nowego trenera, to media są przekonane, że zostanie nim Andrea Maldera. "Włoch ma zostać nowym selekcjonerem reprezentacji Ukrainy ze skutkiem natychmiastowym. Umowa z włoskim menedżerem jest finalizowana" - pisał Fabrizio Romano na X. Maldera miał w przeszłości okazję pracować dla naszych wschodnich sąsiadów. Był trenerem technicznym za czasów Andrija Szewczenki. Włoch nigdy nie miał okazji samodzielnie prowadzić żadnej drużyny.
Zobacz też: Kluczowy piłkarz Rakowa już po operacji. Wiadomo, ile potrwa przerwa.
Zatrudnienie Maldery zamiast Iordanescu oznacza, że nie zobaczymy Rumuna w najbliższym czasie na polskim stadionie. Gdyby został selekcjonerem Ukrainy, to już pod koniec maja mógłby zjawić się nad Wisłą. Rzekomo wtedy ma odbyć się sparing Polski z Ukrainą. Nie został on jednak jeszcze oficjalnie potwierdzony przez PZPN. Iordanescu pozostaje bez pracy od 31 października 2025. Wtedy to rozstał się z Legią Warszawa i to w dość burzliwej atmosferze. Poprowadził ją w 24 spotkaniach - wygrał 11, w sześciu zremisował, a siedem zakończyło się porażką.