Do spotkania z Nottingham Forest Chelsea przystępowała po pięciu porażkach z rzędu w Premier League. W dodatku we wszystkich tych meczach nie zdobyła bramki. Pracę stracił trener Liam Rosenior, a tymczasowo drużynę prowadzi Callum McFarlane. "The Blues" potrzebowali zwycięstwa, by jeszcze marzyć o walce o grę w europejskich pucharach. Nottingham rywalizuje z kolei o utrzymanie.
Ci, którzy liczyli, że Chelsea się przełamie, musieli być zawiedzeni. Już po 15 minutach Nottingham prowadziło 2:0! Już w 2. minucie goście przeprowadzili bardzo dobrą akcję. Dilane Bakwa znalazł trochę miejsca przy Marcu Cucurelli, posłał piłkę wysoko nad środkowymi obrońcami Chelsea, a Taiwo Awoniyi wyskoczył w tempie i po uderzeniu głową dał prowadzenie swojej drużynie.
W 15. minucie wynik z rzutu karnego podwyższył Igor Jesus. W międzyczasie Chelsea mogła wyrównać, ale po strzale Enzo Fernandeza piłka musnęła słupek. Szybko potwierdziło się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić.
Później powinno być 3:0 - w 32. minucie znakomitą okazję miał Jesus. Przyjął piłkę klatką piersiową w polu karnym, miał mnóstwo miejsca i czasu, by pokonać Roberta Sancheza strzałem z woleja, ale ostatecznie uderzył prosto w niego.
Najważniejsza sytuacja nie tylko pierwszej połowy, ale i całego meczu, miała jednak miejsce w 45. minucie. Jesse Derry, debiutujący w meczu Premier League gracz Chelsea, zderzył się głową z Zachem Abbottem. Derry upadł na murawę i był nieprzytomny. Przez kilka minut trwała akcja ratunkowa i utalentowany piłkarz opuścił boisko na noszach. Abott również musiał zostać zmieniony. Chelsea otrzymała rzut karny, ale Matz Sels obronił strzał Cole Palmera.
Pierwsza połowa po akcji ratunkowej została przedłużona aż o 15 minut. Chelsea nie była w stanie strzelić gola kontaktowego, ale myśli kibiców i tak były z Derrym. "The Blues" oddali w pierwszej połowie czternaście strzałów, mieli 68 procent posiadania piłki, ale to rywale byli sprytniejsi, skuteczniejsi i to oni prowadzili.
Zespół gości kontynuował dobrą grę w drugiej połowie. W 51. minucie Nottingham prowadziło już 3:0. Tuż po przerwie Morgan Gibbs-White zmienił Jesusa i niedługo później pokazał, że stać go na wiele. Świetnie dograł w pole karne, a Awoniyi drugi raz wpisał się na listę strzelców.
Czytaj także: Saudyjczycy kuszą gwiazdę Barcelony. Agent Lewandowskiego już działa
Wtedy było wiadomo, że właściwie jest po meczu. Co prawda tuż po upływie 70 minut do gry kibice gospodarzy mogli cieszyć się z bramki, którą zdobył Joao Pedro, ale ostatecznie została ona anulowana przez VAR z powodu pozycji spalonej.
Później Chelsea cały czas dłużej była przy piłce, a goście straszyli kontratakami. Wydawało się, że wynik już się nie zmieni, ale w trzeciej minucie doliczonego czasu Joao Pedro strzelił pięknego gola z przewrotki. Dla gospodarzy było już jednak za późno na zryw.
Nottingham zwyciężyło 3:1 i ma już sześć punktów przewagi nad znajdującym się na osiemnastym miejscu West Hamem United. Chelsea natomiast traci trzy "oczka" do Brentford, które plasuje się na siódmej lokacie. Na razie nie ma jej w europejskich pucharach, ale jeśli wygra finał FA Cup z Manchesterem City, to awansuje do Ligi Europy.
Do końca sezonu ligowego pozostały natomiast trzy kolejki.
Chelsea - Nottingham 1:3
Bramki: Joao Pedro (90+3') - Awoniyi (2', 51'), Igor Jesus (15' - rzut karny)