Analiza

Tak wygląda Raków bez Marka Papszuna. Świerczewski znowu to zrobił

Dawid Szymczak
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Zwolnienie Łukasza Tomczyka po zaledwie czterech miesiącach, na ostatniej prostej sezonu, po wcześniejszych zapewnieniach prezesa, że trenerowi trzeba dać czas, wydaje się wręcz do Rakowa Częstochowa nie pasować. Ale tylko pozornie. Znaliśmy bowiem Michała Świerczewskiego, właściciela klubu, prowadzącego okręt na spokojnych wodach, a dopiero od niedawna dowiadujemy się, że gdy jego statek zaczyna się kołysać, nie czeka cierpliwie na poprawę pogody.

Zaskoczenie jest ogromne. Z wielu powodów. Ale zacząć trzeba od tego, że jeszcze w piątek, dzień przed finałem Pucharu Polski, prezes klubu Wojciech Cygan mówił przed kamerami Kanału Sportowego, że to w ogóle nie jest czas, by podsumowywać pracę Łukasza Tomczyka. - Możemy wszystko wygrać albo nie wygrać nic. My Łukasza traktujemy jako projekt długofalowy. On zna ten klub od podszewki, wywodzi się z naszej akademii. Żeby móc go w stu procentach ocenić, trzeba dać mu okienko transferowe, w którym to on będzie dobierał zawodników - argumentował prezes.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...