FC Barcelona po raz szósty z rzędu zagra w finale Ligi Mistrzyń.Jedną z bohaterek rewanżowego spotkania z Bayernem Monachium była Ewa Pajor, która strzeleniem gola przyczyniła się do zwycięstwa Katalonek w stosunku 4:2 (w dwumeczu było 5:3). W przegranej drużynie pojawiają się zastrzeżenia do pracy sędziów.
Poszło o sytuację z 90. minuty, gdy, po raz drugi w tym spotkaniu, trafiła Pernille Harder. Byłaby to bramka kontaktowa, jednak po wideoweryfikacji dopatrzono się faulu przy odbiorze piłki we wcześniejszej fazie akcji. Z takim podejściem do sprawy nie może pogodzić się Giulia Gwinn, zawodniczka Bayernu i kapitanka reprezentacji Niemiec.
- To niewytłumaczalne, że gol został nieuznany. Jest wiele rzeczy, które teraz nas irytują - powiedziała w pomeczowej rozmowie z niemiecką stacją ZDF. Sędzia główna Stephanie Frappart była jednak pewna swojej decyzji i po kilku sekundach przy monitorze zdecydowała się anulować gola.
Ekipa z Monachium przynajmniej rok poczeka na historyczny awans do finału LM. W półfinale grała po raz trzeci, poprzednio w latach 2020/21 (z Chelsea) oraz 2018/19 (z Barceloną). W tegorocznej rywalizacji z Katalonkami szansy na wykazanie się nie dostała Natalia Padilla-Bidas, która oba mecze przesiedziała na ławce rezerwowych.
Na tle Bayernu błyszczała Pajor, która trafiła w obu meczach. "Prawdziwa mistrzyni, polska napastniczka, zawsze znajduje się w odpowiednim miejscu, gdy jest najbardziej potrzebna. Choć nie był to jej najwspanialszy występ, po precyzyjnym dośrodkowaniu Salmy strzeliła głową w najczystszym stylu Lewandowskiego" - tak jej występ w rewanżu oceniły katalońskie media.
Zobacz także: Oto tabela Ekstraklasy po niedzielnych meczach. Znamy jednego spadkowicza
Finał Ligi Mistrzyń odbędzie się 23 maja. W nim FC Barcelona zagra z Olympique Lyon, który w sobotę 2 maja odrobił stratę z pierwszego meczu z Arsenalem (1:2) i odniósł zwycięstwo 3:1.