Przed sezonem Ryoya Morishita odszedł z Legii Warszawa za... 2,1 mln euro, choć wówczas Transfermarkt wyceniał go na około 3 mln euro. To było spore osłabienie dla Legionistów, bo ten był jednym z wyróżniających się zawodników.
To pokazał ten sezon, w którym Legia wciąż walczy o utrzymanie. Ostatnio Rafał Adamski strzelił dla tej drużyny cennego gola w meczu z Widzewem i zwycięstwo z zespołem, który również chce zostać na kolejny sezon w Ekstraklasie. Dzięki triumfowi 1:0 Wojskowi przesunęli się na 9. miejsce w tabeli i mają na swoim koncie 40 punktów. Do strefy spadkowej tracą cztery "oczka", a do końca sezonu zostały jeszcze trzy mecze - z Bruk-Betem, Lechią i Motorem Lublin.
Ryoya Morishita odszedł do Blackburn Rovers, gdzie również walczył o utrzymanie. Japończyk pomógł zespołowi wywalczyć pozostanie w Championship m.in. dzięki trafieniu w debiucie przeciwko Watfordowi, czy bramce i asyście w wygranym 3:1 meczu z Sheffield Wednesday.
W całym sezonie strzelił cztery gole i dołożył dziewięć asyst i ustanowił rekord największej liczby punktów (13) w punktacji kanadyjskiej zdobytych przez japońskiego piłkarza w jednym sezonie Championship.
Zobacz też: Widzew oszukany w meczu z Legią? Jest werdykt. "Arbiter się pomylił"
Morishita został doceniony przez klub oraz kibiców. Został wybrany Piłkarzem Roku klubu Rovers za sezon 2025/26. Japoński pomocnik odebrał prestiżowe trofeum z rąk trenera Michaela O'Neilla po ostatnim meczu Rovers z Leicester City. "29-latek zwyciężył w głosowaniu kibiców, zdobywając 38% głosów, a na drugim miejscu uplasował się bramkarz Balazs Toth, a na trzecim obrońca Sean McLoughlin" - poinformował klub.
"Morishita miał wyjątkowy debiutancki sezon na Ewood Park i uosabiał podstawowe wartości Rovers… dzięki swoim umiejętnościom i ciężkiej pracy" - podkreślono w komunikacie.
"Morishita, gwiazda na boisku, dzięki swojej energii i entuzjazmowi poza nim stał się prawdziwym ulubieńcem kibiców Rovers, którzy wybrali go Piłkarzem Roku. Serdeczne gratulacje, Mori!" - zakończono.