Wisła Kraków zdobyła mistrzostwo Polski, siódme miejsce zajęła Polonia Warszawa, a dziesiąte GKS Bełchatów, za to królem strzelców z dorobkiem ledwie 14 goli został Tomasz Frankowski. Tak prezentowała się rzeczywistość polskiej Ekstraklasy w ostatnim sezonie, w którym Łudogorec Razgrad nie został mistrzem Bułgarii. Sezon 2010/11 zakończył się tytułem dla Liteksu Łowecz (który swoją drogą dziś już nie istnieje). Później rozpoczęła się era dominacji Łudogorca, który finansowo oraz sportowo znalazł się poza zasięgiem kogokolwiek. Aż do teraz.
Jeszcze w poprzednich rozgrywkach rządy klubu z Razgradu miały się dobre. Lewskiego Sofia wyprzedzili o 11 punktów. Łudogorec wpadł w kryzys, jak na swoje warunki, a Lewski zanotował znaczący progres względem zeszłego sezonu. Na koniec fazy zasadniczej drużyna ze stolicy miała 10 punktów przewagi nad obrońcami tytułu. W grupie mistrzowskiej, która w Bułgarii składa się z czterech najlepszych zespołów, każdy gra po sześć spotkań, więc Lewskiemu starczyły trzy zwycięstwa do zapewnienia sobie tytułu. Lub mniej w przypadku wpadek rywali.
Wszystko ułożyło się idealnie dla Lewskiego już w 31. kolejce gdy Łudogorec przegrał 1:2 z CSKA 1948 Sofia. Oni zaś pokonali CSKA Sofia 3:1 (CSKA Sofia i CSKA 1948 Sofia to dwa różne kluby, podkreślmy dla jasności), a to oznaczało, że już w pierwszy weekend maja mogli zapewnić sobie mistrzostwo kraju. Tak też się stało! Lewski pokonał CSKA 1948 Sofia 1:0 po golu Marko Dugandzicia w 71. minucie. Wcześniej derbowi rywale ułatwili im jeszcze zadanie, bo w 55. minucie z czerwoną kartką wyleciał obrońca Adama Traore. Gospodarze dowieźli wynik do końca i euforia się rozpoczęła!
Lewski oficjalnie zagwarantował sobie przerwanie hegemonii Łudogorca. Zostały jeszcze cztery kolejki, ale mają 14 pkt przewagi nad CSKA 1948 i 16 nad zespołem z Razgradu. "Tyrania" padła po czternastu latach, ale sam Lewski czekał jeszcze dłużej, bo od 2009 roku. Teraz czekają ich dwa mecze z rzędu właśnie z ustępującym mistrzem. Łudogorec musi powalczyć w nich o jak najwięcej punktów, bo inaczej nawet wicemistrzostwo może im uciec (tracą 2 pkt do CSKA 1948 i mają rozegrany mecz mniej).