Dotychczasowa ścieżka kariery Hansiego Flicka przebiegała przez Niemcy bądź przez kraje niemieckojęzyczne. Najdłuższym epizodem była niewątpliwie ośmioletnia praca u boku Joachima Loewa na ławce trenerskiej reprezentacji Niemiec okraszona zdobyciem mistrzostwa świata podczas mundialu w Brazylii w 2014 roku. Samodzielnie poprowadził on naszych zachodnich sąsiadów w 25 spotkaniach na przestrzeni przeszło dwóch latach (2021-2023). Po tej przygodzie przyszła niespełna roczna przerwa od pracy z piłkarzami. Jej kresem było zakontraktowanie Flicka przez Joana Laportę w Barcelonie latem 2024 roku.
Przez dwa sezony niemiecki szkoleniowiec zdobył z "Dumą Katalonii" mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz dwukrotnie zwyciężał w Superpucharze. W obecnym sezonie "Blaugrana" jest o krok od obrony mistrzowskiego tytułu. Ich przewaga nad drugim w tabeli Realem Madryt wynosi aż 11 punktów na pięć kolejek przed końcem rozgrywek.
Wciąż nieosiągniętym skalpem z hiszpańską drużyną pozostaje dla Flicka Liga Mistrzów. W poprzednim sezonie drogę do finału zamknął mu Inter Mediolan na etapie półfinału, natomiast w tym roku "Barca" została wyeliminowana przez Atletico Madryt w ćwierćfinale.
To wszystko zmotywowało Joana Laportę oraz środowisko "Dumy Katalonii" do przedłużenia kontraktu z 61-letnim szkoleniowcem. Według informacji "Mundo Deportivo" Niemiec wstępnie przystał na warunki nowego kontraktu, który ma przedłużyć jego pobyt do 2028 roku. Obecna umowa kończyła współpracę 30 czerwca 2027 roku. Ponadto znalazł się w niej zapis mówiący o przedłużeniu kontraktu o jeden dodatkowy sezon. W przyszłym tygodniu w stolicy Katalonii ma się pojawić jego agent Pini Zahavi, który jest też agentem m.in. Roberta Lewandowskiego.
Dziennik informuje także, iż Barcelona chciała podpisać dłuższą umowę, lecz Flick wolał wybrać większą elastyczność i przystał na wyżej wymienione warunki. Warto przypomnieć, iż niemiecki trener już jakiś czas temu jasno dał do zrozumienia, iż FC Barcelona będzie jego ostatnim przystankiem w karierze trenerskiej.