Sport.pl+

Co widzi piłkarz? Polski futbol musi uważać, by nie zostać w tyle

Michał Trela
Fot. Stringer / REUTERS

We współczesnym futbolu nie biega się więcej, lecz szybciej. A to wymaga szybszego myślenia. Są sposoby, by zobaczyć co w tej kwestii odróżnia piłkarzy średnich od wybitnych. O wykształcenie takich w warunkach współczesnego świata wcale nie jest łatwo.

Psycholog Gary Klein latami analizował decyzje podejmowane w sytuacjach zagrożenia, próbując przyłapać intuicję na gorącym uczynku. W jednym z najsłynniejszych badań przywoływał strażaka gaszącego pozornie rutynowy pożar w kuchni. Znalazłszy się na miejscu, niespodziewanie nakazał wszystkim błyskawicznie opuścić budynek. Sekundy później zawaliła się w nim podłoga. Strażak nie był w stanie wytłumaczyć później, co konkretnie tak go zaniepokoiło, że wyczuł śmiertelne zagrożenie. Jego zmysły przetworzyły wzorce z setek akcji, w których uczestniczył, szybciej niż mózg podsunął konkretną myśl. Klein używał później tej historii dla rozróżnienia wartościowej, wynikającej z doświadczenia, intuicji eksperckiej od bezpodstawnych przeczuć, opartych całkowicie na widzimisię.

Elitarni piłkarze, będąc na boisku, są właśnie w takiej płonącej kuchni. To nie ich pierwsze rodeo. W podobnych sytuacjach byli już setki tysięcy razy, od meczów podwórkowych w dzieciństwie. W korkach spędzili tysiące godzin. Jeśli mówimy o ich szóstym zmyśle, czytaniu gry, albo o tym, że piłka ich szuka w polu karnym, mówimy tak naprawdę o intuicji eksperckiej. Powiedzenie Tomasza Wieszczyckiego, byłego piłkarza, a dziś komentatora Canal+, "ekspert nie myśli, ekspert wie", ma w sobie ziarno prawdy. W trakcie gry u piłkarzy zachodzą bezwiednie skomplikowane procesy myślowe, pozwalające w ułamku sekundy podjąć decyzję lub dostrzec rozwiązanie, na które nikt by nie wpadł. Im bardziej przygotowanie fizyczne i taktyka zabierają na boisku przestrzeń, tym ważniejsze staje się dla zawodników szybkie podejmowanie dobrych decyzji. Choć wciąż bywa traktowane jako dar niebios, da się to wytrenować.

Elitarne umiejętności poznawcze

Thomas Mueller, były wybitny piłkarz Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec, grający dziś w Vancouver Whitecaps, powiedział kiedyś, że gra na pozycji "Raumdeutera", co można przetłumaczyć jako "skaner przestrzeni". Mueller był piłkarzem specyficznym. Choć spędził całą karierę na poziomie elitarnym, trudno wskazać, w czym właściwie był dobry. Nie był wysoki, silny, ani szybki. Nie potrafił się kiwać. Nie miał nadzwyczajnej siły i techniki strzału. Nie najlepiej też dośrodkowywał. Poza tym potrafił wszystko. Rozpoznanie sytuacji w ułamku sekundy, podejmowanie decyzji, zachowania sugerujące, jakby grał w meczu, który już kiedyś oglądał. To chyba najbardziej jaskrawy przykład piłkarza, który karierę zbudował na umiejętnościach poznawczych.

Zobacz wideo Żelazny mocno o trenerze Arsenalu: Arteta to trener z Instagrama

Choć był wyjątkiem, futbol zdaje się zmierzać w stronę piłkarzy podobnych do niego. Bardziej atletycznych i lepiej wyszkolonych technicznie, ale równie trafnie rozpoznających sytuację. – Gra jest szybsza, czasu jest mniej, więc przewagę zyskują ci, którzy szybciej przetwarzają informacje. I to jeden z kluczowych kierunków oceny oraz rozwoju nowoczesnego zawodnika – mówi Norbert Bradel, przez lata pracujący w sztabach trenerskich Marcina Brosza, będący na polskim rynku piłkarskim pionierem badań i treningów percepcji w grze.

Przyspieszenie gry

W archiwalnych meczach zwraca uwagę, że dawni piłkarze mieli jakby więcej miejsca. Niekoniecznie biegali mniej albo potrafili mniej zrobić z piłką niż współcześni. Ale jakby ich niedoskonałości łatwiej było ukryć. Ma to związek z rozwojem fizycznego aspektu gry. Bez motoryki nie ma mowy o wejściu na najwyższy poziom. Widać to w badaniach fizycznej intensywności w Premier League w dziesięciu ostatnich sezonach. Pokonywany dystans wzrósł w tym czasie jedynie o dwa procent, odległości pokonywane w sprincie natomiast o 40 proc.. O 25 proc. więcej jest też biegów wysoce intensywnych. Zawodnicy wykonują więcej pracy w krótszym czasie. Piłkarz sprzed dekady kłusował, dzisiejszy galopuje.

– Na boisku jest mniej czasu na działanie – zebranie informacji, decyzję i wykonanie. To kluczowe, bo fachowa literatura jasno pokazuje, że wraz ze wzrostem tempa gry rośnie znaczenie szybkiego i trafnego podejmowania decyzji w ograniczonej przestrzeni i czasie – podkreśla Bradel. To sprawia, że opowiadając o futbolu, często przyczyny szuka się nie tam, gdzie trzeba. Wytyka się zawodnikom błędy techniczne, choć w rzeczywistości nie o ułożenie stopy przy przyjęciu chodzi. Doszukuje frustracji, podczas gdy ich faule wynikają z tego, że sprawy na boisku toczą się dla nich zbyt szybko. Zarzuca egoizm, choć tak naprawdę strzelali, zamiast podawać, bo nie widzieli partnera. Choć przy meczach wspomina się o częściach ciała od stóp do głów, rzadko zwraca się uwagę na… oczy. A to od nich zaczyna się każde zagranie.

Dostrzec detale

Cristiano Ronaldo brał kiedyś udział w ćwiczeniu, w którym miał strzelić gola głową z rzutu rożnego. W momencie kopnięcia z narożnika w pomieszczeniu gasło jednak światło. Portugalczyk i tak nie miał jednak problemu, by w ciemnościach wpakować piłkę do siatki. Umożliwiało mu to doskonałe zbieranie informacji z otoczenia. Portugalczyk nie musiał śledzić piłki przez cały czas jej lotu. Wystarczyło, że widział sylwetkę podającego, ustawienie stopy, moment kopnięcia. Resztę załatwiała ekspercka intuicja.

Punktem wyjścia jest oczywiście ostrość widzenia. Kategoria czysto okulistyczna, ale przecież mająca znaczenie w sporcie rozgrywanym na 71 arach. U niektórych piłkarzy Bradel dostrzegał wyraźną poprawę w grze wyłącznie po założeniu przez nich odpowiednio dobranych soczewek kontaktowych. Na badaniach wzroku kluby jednak często poprzestają, podczas gdy to ledwie podstawa dalszej pracy. Bradel testuje zawodników także pod kątem szybkości reakcji, zdolności śledzenia wielu ruchomych punktów, czy przenoszenia wzroku z obiektu leżącego blisko na odległy. Każda z tych spraw ma przełożenie na boiskowe decyzje.

Praktyczne wskazówki

Piłkarz, któremu sporo czasu zajmuje rozpoznanie sytuacji daleko od niego, będzie miał problem z "podniesieniem głowy" przy dośrodkowaniu. Nie chodzi jednak o fizyczny akt podniesienia głowy, lecz oderwania wzroku od będącej przy nodze piłki i spojrzenie (ze zrozumieniem!) na sytuację w polu karnym. Śledzenie wielu obiektów jednocześnie pozwala dostrzec zwiększające się odległości między obrońcami rywali, czy ruch partnera za ich plecy. Choć sprawy związane z percepcją i pracą mózgu mogą się wydawać skomplikowane, w rzeczywistości to aspekty bardzo praktyczne i blisko powiązane z boiskiem.

A także dające praktyczne wskazówki trenerom. Wystawienie lewonożnego skrzydłowego po prawej stronie, a prawonożnego na lewej, może mieć sens, ale tylko jeśli weźmie się pod uwagę ich dominujące oczy. Inaczej zawodnik nie będzie widział połowy boiska, za to perfekcyjnie rozpozna twarze kibiców na trybunach. Bramkarz mający problem z oceną prędkości nadlatującego obiektu, będzie się mylił przy dośrodkowaniach, a taki, u którego szwankuje widzenie przestrzenne, nie da rady odpowiednio interweniować poza polem karnym przy piłkach granych za linię obrony. Sporo mówi się od lat o fenomenalnej grze nogami Manuela Neuera i o jego ponadprzeciętnej odwadze. Rzeczywistym jego wyróżnikiem jest jednak to, że potrafi w ułamku sekundy ocenić siłę zagranej piłki oraz odległość, jaka dzieli od niej jego oraz rywala. Bez tego jego wyjścia za pole karne notorycznie byłyby spóźnione.

Zmęczenie upośledza postrzeganie

Bradel nie ma wątpliwości, że kluby powinny większą wagę przykładać do testowania tych elementów podczas badań medycznych poprzedzających transfer. Jego zdaniem pozwoliłoby to uniknąć wielu późniejszych wpadek. – Wiem, że działa w ten sposób wiele klubów zachodnich, m.in. Eintracht Frankfurt. Przełożenie na boisko jest praktycznie stuprocentowe. Podczas takiego testu nie da się oszukać. Badałem zresztą pod tym kątem byłych piłkarzy grających na poziomie Ekstraklasy, czy reprezentacji. Nawet wiele lat po karierze, gdy ich fizyczna forma była już daleka od optymalnej, dało się w badaniach zrozumieć, dlaczego kiedyś grali tam, gdzie grali – zaznacza. Nie wystarczy jednak jedno badanie. Zmęczenie mocno wpływa na zdolności poznawcze. Niektórzy zawodnicy przed treningiem wypadali pod tym względem znakomicie, by tuż po zejściu z murawy osiągać znacznie gorsze wyniki. Elitarnych piłkarzy od słabszych różni to, że dobre decyzje potrafią podejmować także przy dużym zmęczeniu.

Z bazy danych gromadzonej przez lata przez Bradela jasno wynika, że Ekstraklasa poszła w ostatnich latach do przodu. Gracze, którzy pod względem poznawczym wyglądali na bardzo ograniczonych, jeszcze dekadę temu potrafili jakoś tuszować braki i się w niej utrzymywać. Dziś albo ich już w lidze nie ma, albo kompletnie sobie w niej nie radzą. Wzrost poziomu nastąpił jednak głównie dzięki ściąganiu lepszej jakości obcokrajowców. W wielu krajach badania zdolności poznawczych piłkarzy są już na porządku dziennym. Regularnie pracuje się pod tym kątem już z wychowankami akademii w klubach austriackich, niemieckich, czy skandynawskich. Za światowego lidera tej dziedziny uchodzą Norwegowie, których futbol akurat przeżywa w ostatnich latach rozkwit.

Zastępowanie podwórka

Trudno dłużej zostawiać ten element sam sobie, bo nakładają się na siebie dwa zjawiska. Z jednej strony futbol stawia przed dzisiejszymi piłkarzami coraz większe wyzwania. Z drugiej świat, w którym wychowują się przyszli zawodnicy, upośledza zdolności poznawcze. Godziny wpatrywania się w małe ekraniki dosłownie zawężają perspektywę. Patrzenie szerokokątne, tzw. oczy dookoła głowy, czasem przypisywane wybitnym środkowym pomocnikom, w ten sposób zanika. Świat ekranowy jest płaski. Mniej patrzenia w dal, spontanicznej podwórkowej aktywności fizycznej niebędącej treningiem piłkarskim, to też mniej okazji, by naturalnie rozwijać elementy w futbolu niezbędne, ale trudniejsze do osiągnięcia mimochodem.

Dlatego dzisiejsze szkolenie wymaga szerszego spojrzenia. Zamiast tylko zastanawiać się, jak zwiększyć liczbę sprintów i poprawić drybling, warto zastanowić się, co ci ludzie właściwie na boisku widzą? Albo wręcz, jakie informacje pozyskują, gdy na nie patrzą? W intuicji eksperckiej nie chodzi przecież o zobaczenie ognia, lecz o zrozumienie, że za moment runie podłoga.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...