W Portugalii pieją z zachwytu ws. Polaków. Porto zarobi krocie

FC Porto jest już bliskie sięgnięcia po mistrzostwo Portugalii. Spora w tym zasługa polskiego tercetu, który zasilił szeregi "Smoków" na przestrzeni dwóch poprzednich okienek transferowych. Portugalskie media piszą wprost: "Inwestycja praktycznie się zwróciła" i pieją z zachwytu nad transakcjami przeprowadzonymi przez Andre Villasa-Boasa.
Fot. Pedro Nunes / REUTERS

Jeśli FC Porto w sobotę 2 maja ogra Alvercę, to po raz 31. zostanie mistrzem Portugalii. "Smoki" dzięki remisowi Sportingu z CD Tondelą mogą sobie zapewnić tytuł na dwie kolejki przed końcem sezonu 2025/26. Wszystko wskazuje na to, że po czterech latach mistrzostwo wróci na Estadio do Dragao.

Zobacz wideo Lewandowski królem strzelców Serie A? Żelazny: Robert byłby tam znaczącą postacią

Porto zarobi pokaźne pieniądze. To dzięki letnim i zimowym transferom

Wielka w tym zasługa dyrektora sportowego Andre Villlasa-Boasa, który skompletował Francesco Fariolemu głęboką, jakościową kadrę, która z bardzo dobrym skutkiem walczyła na krajowym podwórku. Portugalski "Record" przypomina, że Villas-Boas przed sezonem obiecał "największe okno transferowe w historii klubu" - i słowa dotrzymał, a na Półwyspie Iberyjskim nie mogą wyjść z zachwytu nad ściągniętymi piłkarzami, którzy spłacili się niemal w stu procentach.

"Można powiedzieć, że inwestycja praktycznie się zwróciła, a zyski mogą nawet znacząco przewyższyć wydatki. FC Porto dokonało inwestycji we wzmocnienia rzędu 90 milionów euro. Do tego można dodać zakup pełnych praw do karty zawodniczej Samu (12 milionów euro) oraz definitywny zakup Nehuéna Péreza (13,3 miliona euro), co skutkuje niemal pewnym zdobyciem mistrzostwa, które oznacza przede wszystkim obecność w kolejnej edycji Ligi Mistrzów" - czytamy.

Tym samym Porto zagwarantuje sobie co najmniej 18,6 mln euro, choć przychód ten powinien być znacznie większy, gdyż w bieżącej edycji Ligi Mistrzów najmniej zarobił Kajrat Ałmaty - 22 mln euro. "Smoki" nieco więcej zainkasowały za ćwierćfinał Ligi Europy, bo 23,6 mln euro.

Wśród piłkarzy, którzy zasilili ekipę z Estadio do Dragao latem i zimą są oczywiście Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski. Bednarek i Pietuszewski trafili do Porto na zasadzie transferu definitywnego, a Kiwior niebawem zostanie wykupiony z Arsenalu za ponad 20 mln euro, o czym informowały portugalskie media oraz Nicolo Schira.

Polacy walnie przyczynili się do sukcesów - Bednarek i Kiwior stworzyli świetny duet stoperów, z czego ten pierwszy kilkukrotnie wybierany był obrońcą miesiąca w lidze portugalskiej. Pietuszewski z kolei przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki, niejednokrotnie wychodząc na murawę zamiast Borjy Sainza, choć ma dopiero 17 lat. "Smoki" zresztą chcą zwiększyć klauzulę odstępnego, jaką potencjalni nabywcy musieliby zapłacić za wychowanka Jagiellonii Białystok.

FC Porto może zarobić w najbliższej przyszłości jednak nie tylko na nim, ale i na Victorze Froholdtcie, który latem ubiegłego roku trafił na Estadio do Dragao z duńskiej Kopenhagi za 20 mln euro. Środkowy pomocnik dziś jest wyceniany przez Transfermarkt na 30 mln, a klauzula wykupu w jego kontrakcie wynosi 85 mln. To mówi tylko jedno: Andre Villas-Boas wykonał kawał dobrej roboty dla wyników sportowych i klubowej kasy.

Zobacz też: Ronaldo ma dość Arabii Saudyjskiej? "Widzę wiele złych rzeczy"

Więcej o: