"Zwracamy się z informacją, że dzisiaj, za obopólną zgodą, rozwiązaliśmy umowę z panem Maciejem Skorżą. Również w tym samym czasie, rozwiązaliśmy umowy z trenerem Rafałem Janasem oraz trenerem Mai Hayashim. Ponadto, w związku z rozwiązaniem umowy z panem Maciejem Skorżą, Tanaka Tatsuya, trener zespołu U-21 i asystent trenera pierwszego zespołu, tymczasowo będzie pełnił funkcję trenera pierwszego zespołu do zakończenia Meiji Yasuda J1 Century Project League" - czytamy w komunikacie Urawy Red Diamonds.
54-latek pożegnał się z klubem, który prowadził po raz drugi w karierze. W latach 2022-23 udało mu się wygrać Azjatycką Ligę Mistrzów i po raz pierwszy wziąć udział w Klubowych Mistrzostwach Świata. Do Urawy Skorża wrócił w 2024 roku, a rok później po raz kolejny zagrał na KMŚ. Niestety, wyniki zespołu w ostatnim czasie pozostawiały wiele do życzenia - drużyna przegrała siedem meczów z rzędu i decyzja o zwolnieniu Polaka nikogo w Japonii nie dziwi.
- Nigdy nie rozumiałem, jaki futbol on chce grać. To prawda, że Urawa stała się słabsza i nie ma wielu klasowych zawodników. Nie jest więc jedynym odpowiedzialnym za obecną sytuację. W ostatnich latach straciła wiele na jakości. Nikt jednak nie spodziewał się, że będzie aż tak słaba - mówił japoński dziennikarz Kakiuchi Kazu ze Sportsnippon cytowany przez "Przegląd Sportowy".
- Popełniał błędy taktyczne i dotyczące zmian. Miał kłopoty z zarządzaniem. Do tego dochodziły problemy komunikacyjne. Wygrał przecież Azjatycką Ligę Mistrzów. Koniec nie był jednak dobry. Zawiódł też cały system w klubie - dodał.
Takie słowa mogą być zaskakujące dla polskich kibiców. Mowa przecież o szkoleniowcu, który w przeszłości święcił sukcesy m.in. z Wisłą Kraków i Lechem Poznań (po dwa mistrzostwa Polski) czy z Legią Warszawa oraz Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, łącznie trzy razy sięgając po krajowy puchar. Mówiło się o nim także jako o kandydacie na selekcjonera kadry narodowej po odejściu Michała Probierza.
Zdaniem Kazu, Skorża nie wróci już do pracy w Japonii, gdyż "jego reputacja jest niższa niż w Polsce". Można się zatem zastanawiać, co dalej? Teoretycznie jest szansa, że Niels Frederiksen nie przedłuży umowy z walczącym o mistrzostwo Lechem Poznań i wtedy to Skorża byłby naturalnym wyborem w miejsce Duńczyka.
Maciej Kaliszuk z "Przeglądu Sportowego" nie wyobraża sobie Skorży w żadnym innym polskim klubie niż w Lechu. Jako alternatywę podaje Bliski Wschód, gdyż trener pracował już w saudyjskim Ettifaq w sezonie 2012/13, a w latach 2018-20 prowadził olimpijską kadrę Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Zobacz też: Szaleństwo w Lidze Mistrzów. Piłkarz Bayernu trafił w sedno