Transferowa bomba może wkrótce eksplodować w tureckiej Super Lig. Galatasaray, które walczy o kolejne mistrzostwo kraju, równolegle przygotowuje się do letniego okna transferowego. Na szczycie listy życzeń tego klubu znalazł się jeden z najbardziej rozchwytywanych pomocników w Europie - Bernardo Silva.
Portugalczyk niedawno oficjalnie potwierdził, że opuści Manchester City po zakończeniu sezonu. "Atmosfera, którą tworzyliśmy każdego dnia na boisku treningowym, sprawiła, że czułem się jak w domu i częścią wielkiej rodziny. Cieszmy się razem tymi ostatnimi tygodniami i walczmy o to, co ten sezon nam jeszcze przyniesie" - pisał w mediach społecznościowych, dziękując Pepowi Guardioli i kolegom z zespołu.
Jego odejście natychmiast uruchomiło lawinę spekulacji transferowych. 31-latek nie zamierza przenosić się do Arabii Saudyjskiej - jego celem jest dalsza gra na najwyższym poziomie w Europie, najlepiej w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
W tym tygodniu Jose Alvarez z "El Chiringuito TV", że Silva chce trafić do FC Barcelony. Trzeba jednak pamiętać, że mistrzowie Hiszpanii wciąż mają problemy finansowe.
Według serwisu milliyet.com.tr do akcji wkroczyło Galatasaray, które zaproponowało Silvie aż 15 milionów euro rocznie. Klub chce powtórzyć strategię znaną z prób sprowadzenia Leroya Sane - czyli przekonać zawodnika wysokim kontraktem, unikając opłaty transferowej.
Działacze liczą, że możliwość gry w Lidze Mistrzów oraz życie w Stambule będą dodatkowymi atutami. Sam piłkarz przyznawał, że ma dość angielskiej pogody. Co ciekawe, sytuację bacznie obserwuje także największy rywal Galatasaray, czyli Fenerbahce. Oznacza to, że walka o podpis Portugalczyka może przerodzić się w prawdziwe derby transferowe.
Szkoleniowiec Okan Buruk jasno wskazał, że drużyna potrzebuje kreatywnego zawodnika klasy światowej na pozycji ofensywnego pomocnika. Bernardo Silva idealnie wpisuje się w ten profil.