W ostatnich dwóch meczach ligowych FC Barcelony Robert Lewandowski wcale nie pojawił się na boisku, siedząc na ławce rezerwowych. W międzyczasie odbył się pojedynek rewanżowy z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, gdzie Polak na placu gry przebywał przez 23 minuty. W przyszłym sezonie jego rola w zespole "Dumy Katalonii" miała być jeszcze mniejsza, a do tego dochodzi spora obniżka pensji względem obecnego kontraktu. Trudno przypuszczać, by doświadczony napastnik został w klubie.
Lewandowski ma bardzo dobre oferty z Chicago Fire i Arabii Saudyjskiej. Możliwe jednak, że Polak wciąż chce odgrywać pierwszoplanową rolę w którymś z klubów europejskich, stąd spogląda w kierunku ligi, w której jeszcze nie grał. Mowa o włoskiej Serie A.
W środę (22 kwietnia) dziennikarz Nicolo Schira poinformował, że Juventus chciałby podpisać z Lewandowskim roczny kontrakt i może mu zaoferować sześć milionów euro netto za sezon. I rzeczywiście na pewno nie jest to najwyższa oferta dla Polaka, ale w "Starej Damie" mógłby grać w Lidze Mistrzów i jednocześnie liczyć na pozycję pierwszego napastnika.
W gronie zainteresowanych ściągnięciem Lewandowskiego był także AC Milan, ale tutaj - przynajmniej według informacji dziennika "La Gazetta dello Sport" - sprawa ucichła, a klub ma inne priorytety.
Mikołaj Kruk, dziennikarz Eleven Sports, przyznał, że perspektywa gry w Europie wciąż jest kusząca dla kapitana reprezentacji Polski.
- Myślę, że coś jest na rzeczy. Pini Zahavi jest we Włoszech i rozmawia z klubami. Samo otoczenie Roberta zgłasza się do Milanu, żeby się zapytać, jak ewentualnie mogłaby wyglądać jego przyszłość w tym klubie. Zapytania są już obustronne, zarówno kluby są zainteresowane, jak sam zawodnik i jego otoczenie zaczyna wysyłać jakieś tam sygnały. To znaczy, że temat przyszłości jest w grze - podkreślił Kruk na kanale Meczyki.pl.