Analiza

To on ma uratować Cracovię w Ekstraklasie. Od dawna marzył o pracy w Polsce

Dawid Szymczak
Bartosz Grzelak
fot. screen https://www.youtube.com/watch?v=Wrwhm6u-qhc

Tu się urodził, tu ma rodzinę i tu wpadał na wakacje, więc było wiadomo, że w końcu Bartosz Grzelak dopnie swego i zacznie pracować w Polsce. Długa historia ze szczęśliwym zakończeniem? Tak, ale też z jednym zagadkowym wątkiem. Bo jak trener, który szukał dla siebie stabilnego klubu i był wcześniej bardzo wybredny, zdecydował się na Cracovię?

Z rodzinnego domu, już tego w Sztokholmie, zapamiętał taką scenę: 1992 rok, Polska walczy o złoty medal na igrzyskach w Barcelonie, a wszyscy domownicy siedzą przy radiu i nasłuchują wieści, bo w szwedzkiej telewizji nikt tego meczu nie transmituje. To już prawie dekada na emigracji, więc tęsknota bardzo doskwiera. Bartosz Grzelak ma wtedy 14 lat, obok niego siedzi dwa lata starszy brat Tomasz, z którym przez całe dzieciństwo kłócił się na podwórku, kto w ich meczach będzie Zbigniewem Bońkiem, który w ich domu ma status półboga nie tylko z racji występu na mundialu 1982, ale też pochodzenia – jest z Bydgoszczy, jak ich ojciec. To z uwagi na jego pracę wyemigrowali do Szwecji, gdy Bartosz miał pięć lat. Dostał przydział i kontrakt na cztery lata. Później na cztery kolejne, a po ośmiu było już za późno, by przemeblowywać życie całej rodziny raz jeszcze.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...