Sędziowie powinni być tłem dla piłkarskich zmagań. Gdy podejmują same poprawne decyzje, o wynikach meczów decydują jedynie zawodnicy znajdujący się na boisku. Niestety, pomimo wielu wspomagających technologii wprowadzonych w ostatnich latach, arbitrzy wciąż popełniają błędy. Gdy mylą się zbyt często i w zbyt ważnych sytuacjach, to oni - a nie piłkarze - są głównymi bohaterami meczów.
Nienajlepszą passę w ostatnim czasie prezentuje Slavko Vincic. Słoweniec prowadził decydujący o awansie na tegoroczny mundial mecz Szwecja - Polska i nie poradził sobie najlepiej. Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, a wcześniej sędzia międzynarodowy, jeszcze w trakcie meczu stwierdził, że arbiter dwukrotnie w ważnych sytuacjach mylił się na niekorzyść Biało-Czerwonych.
Niedługo później Vincic został wyznaczony do prowadzenia hitowego spotkania Ligi Mistrzów. Ćwierćfinałowe starcie między Bayernem a Realem Madryt było pełne emocji od pierwszej do ostatniej minuty. I choć w kluczowej sytuacji Słoweniec spisał się dobrze, wyrzucając z boiska Eduardo Camavingę, wcześniej popełnił masę błędów. - Spisał się bardzo słabo i znowu wypaczył wynik - ocenił jego występ były sędzia międzynarodowy, Rafał Rostkowski.
Zobacz też: Widzew stacza się na dno. Najwyższy czas uderzyć pięścią w stół
Pomimo tej złej passy, Slavko Vincic znalazł się w gronie 52 sędziów, którzy będą prowadzić mecze podczas amerykańskiego mundialu. W tym gronie jest też Szymon Marciniak, który w niedzielny wieczór był gościem WeszłoTV. W trakcie rozmowy został on zapytany o postawę słoweńskiego arbitra w niedawno prowadzonych spotkaniach.
- Nigdy nie oceniam kolegów po fachu publicznie. Slavko Vinčić? Świetny sędzia, fantastyczny mecz - ocenił publicznie występ Słoweńca. Następnie odniósł się do najgłośniejszej sytuacji z meczu Bayern - Real. - Widziałem trzy duże nazwiska ze starych czasów, które powiedziały, że jakby grali z Camavingą to by w szatni mu... nie powiem co, że mając żółtą kartkę, dał powód - zakończył Marciniak.
Po niedawnych problemach zdrowotnych Szymona Marciniaka nie ma już śladu. Grudniowa operacja oraz uraz pleców odniesiony tuż przed marcowym starciem Liverpoolu z Galatasaray w Lidze Mistrzów - to już przeszłość. - Pogłoski o mojej kontuzji, która miałaby mnie wykluczyć z sędziowania na wiele miesięcy, są całkowicie nieprawdziwe - niedawno stwierdził Marciniak, który w zeszłą niedzielę poprowadził mecz Raków - Cracovia.