Mircea Lucescu prowadził rumuńską kadrę jeszcze podczas marcowego barażu o udział w mistrzostwach świata. Rumuni przegrali z Turcją 0:1, trzy dni później 80-letni trener zasłabł podczas treningu. Na początku kwietnia zrezygnował z posady, a 7 kwietnia zmarł w szpitalu. Rumuńska federacja musiała znaleźć następcę Lucescu. Wybór padł na Gheorghe'a Hagiego.
Edward Iordanescu, były trener Legii, w latach 2022-24 prowadził już reprezentację Rumunii. Według mediów miał być jednym z faworytów tegorocznego "castingu", ale jak sam przyznał, do żadnych konkretów nie doszło.
- Jestem tym bardzo zirytowany! Nigdy nie będę frajerem! Nie jestem zadowolony, a wręcz przeciwnie, jestem rozczarowany tym, że moje nazwisko jest wykorzystywane - zaznaczył w niedawnym wywiadzie. Rumuni zdecydowali, że po upływie ćwierćwiecza na stanowisko wróci legendarny Gheorghe Hagi.
"Maradona Karpat" objął kadrę w trakcie eliminacji do mundialu w Korei Południowej i Japonii w 2002 roku. Wygrał z Węgrami i zremisował z Gruzją, co dało Rumunii grę w barażach. W nich jednak lepsza okazała się Słowenia, co przesądziło o rezygnacji z Hagiego.
Słynny były piłkarz m.in. Realu Madryt, Barcelony czy Galatasaray chciał wówczas przebudować kadrę, ale z jego pomysłami nie zgodzili się działacze związku. Teraz 61-latek stanie przed drugą próbą. Czy obecny prezes Razvan Burleanu miał duże problemy z nakłonieniem Hagiego do ponownego objęcia sterów reprezentacji?
- Przekonanie następuje w momencie, gdy wzywa cię drużyna narodowa. Były okresy, w których nie mogłem przyjąć oferty. Bardzo tego chciałem, a kiedy chcesz to zrobić, nie liczy się nic innego - przychodzisz z myślą o osiąganiu sukcesów - powiedział były trener m.in. Galatasaray czy Farul Konstanca. - Nie sądzę, by trudno było mnie przekonać. To dla mnie wyzwanie, by uszczęśliwić cały kraj. Musimy grać odważną, ofensywną piłkę i bardzo dobrze się bronić. Wtedy wierzę, że będziemy mogli mówić o wynikach - dodał.
Hagi podpisał dwuletni kontrakt, który ulegnie automatycznej prolongacie po awansie na Euro 2028. Słynny rumuński piłkarz, a później szkoleniowiec podczas konferencji prasowej w siedzibie związku piłkarskiego poruszył także inną, ważną kwestię. Skierował się wprost do Rumunów z najbardziej przepastnymi portfelami.
- Mam wiadomość do najbogatszych ludzi w Rumunii. Niech przyjdą i kupują kluby. Wszędzie indziej tak się dzieje, tylko nie w Rumunii. Najpierw należy inwestować w akademie, a potem w kluby. Moja rada jest taka: niech przyjdą ludzie, którzy mają pieniądze. O tym się nie mówi - o tym, ile inwestuje Turcja. Wszystko zależy od wartości rynkowej, to jest biznes, ludzie biznesu muszą się pojawić - powiedział Gheorghe Hagi.
- Jeśli dobrze zainwestujemy w młodzież, wierzę, że Rumunia może przetrwać 100 lat. Inwestycja w młodych, w dzieci. Jeśli to zrobimy, możemy wyszkolić bardzo dobrych zawodników. Jeśli nie, to dokąd oni pójdą? - zapytał retorycznie.
Zobacz też: 18-latek talent zamieni USA na Polskę? Brzęczek zabrał głos
Hagi przypomniał, co jest najważniejszym celem piłki klubowej w Rumunii. - Musimy kwalifikować się do faz grupowych europejskich pucharów, musimy sprzedawać zawodników. W Rumunii tego nie ma. Wszyscy widzą tylko sport. Wszędzie indziej kupuje się kluby, u nas nie. Może jest u nas zbyt dużo ciszy i spokoju - powiedział.