- Tomasz Kędziora to fajny chłopak, a przede wszystkim inteligentny piłkarz, który wie, na czym polega nowoczesny futbol. Na dodatek nie brakuje mu pokory - tak mówił o nim Zbigniew Boniek. Polak zaimponował mu podczas listopadowego zgrupowania reprezentacji. W niedzielne popołudnie jednak nie błysnął. Popełnił błąd, który rozpoczął koszmar PAOK Saloniki i być może pozbawił go tytułu.
Kędziora może mówić o sporym pechu. W 36. minucie, przy wyniku 0:0, jeden z rywali dośrodkowywał z lewej strony w pole karne. Czujny był Polak. Chciał wybić futbolówkę. Wyskoczył wyżej od przeciwnika i musnął piłkę głową. Niestety dla niego, zamiast ją wybić, skierował do własnej siatki. "Zrobił to nieumyślnie" - pisał portal parapolitika.gr. Po wszystkim obrońca aż złapał się za głowę. Nie mógł uwierzyć w to, że właśnie zaliczył samobójcze trafienie.
Tym samym mocno zranił własną drużynę. Ta schodziła na przerwę, przegrywając 0:1. A wynik mógł być wyższy. W 45. minucie AEK trafił do siatki, ale tym razem bramka nie została uznana z powodu spalonego. Ekipa z Aten dominowała jednak nad rywalami. I to mimo że teoretycznie miała mniej sił - kilka dni temu rozegrała mecz w europejskich pucharach.
Zobacz też: Koszmarny błąd bramkarza. Szymański natychmiast to wykorzystał!
W drugiej połowie drużyna ze stolicy kontynuowała znakomitą grę, strzelając kolejne dwa gole. W 73. minucie na 2:0 podwyższył Aboubakary Koita, a siedem minut później wynik ustanowił Orbelin Pineda. Tym samym AEK umocnił się na pozycji lidera i ma już osiem punktów przewagi nad trzecim PAOK i drugim Olympiakosem. Jak twierdzą media, AEK powoli może otwierać szampana.