Dla Pogoni Szczecin runda wiosenna w rozgrywkach Ekstraklasy przebiega w sposób daleki od wymarzonego. Piłkarze Thomasa Thomasberga na pięć kolejek przed końcem sezonu znajdują się tuż nad strefą spadkową z dorobkiem 37 punktów.
W sobotnim starciu z Lechem Poznań "Portowcy" przegrali 1:2, choć wymiar kary mógł być zdecydowanie wyższy, gdyby nie znakomita dyspozycja bramkarza gospodarzy Valentina Cojocaru. W pomeczowej wypowiedzi grę golkipera docenił Kamil Grosicki, kapitan zespołu, który opuścił murawę w 53. minucie. Jak wyznał, w pierwszej połowie skręcił kostkę.
- W pierwszej połowie skręciłem kostkę. Dograłem dzięki adrenalinie, ale w przerwie było już źle. Po paru przebieżkach widziałem, że ból jest bardzo mocny. Zobaczymy, ile potrwa leczenie. Jak wcześniej miałem podobny uraz to miesiąc pauzowałem, ale wtedy było gorzej z kostką - przyznał Grosicki cytowany przez "Głos Szczeciński".
101-krotny reprezentant Polski wyznał również, iż od dłuższego czasu boryka się z problemami zdrowotnymi, co ma bezpośrednie przełożenie na jego dyspozycję na boisku. - Moja forma jest na kiepskim poziomie i to widać. Staram się pomóc, walczę z problemami - jak nie kontuzje mięśniowe to angina czy od dwóch tygodni mam problemy z kolanem. Na antybiotykach praktycznie cały czas. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale w piątek bardzo źle się czułem, a na boisku - było lepiej. Starałem się i ten pech. Takich kłopotów wcześniej w Pogoni nie miałem. Dochodzi stres. Dużo myślę, dużo analizuję, dużo rozmawiam z fachowcami. Czemu jest taki spadek mojej formy? Nie poddam się. Każdy kolejny mecz to szansa dla zespołu i dla mnie - skwitował "Grosik".
37-latek w tym sezonie w 29 meczach zdobył siedem bramek oraz zanotował pięć asyst.
Pogoń Szczecin w ostatnich pięciu meczach dwukrotnie podejmie rywali na własnym boisku. Najbliższa okazja do przełamania 25 kwietnia. Wówczas Szczecinianie udadzą się do Krakowa, gdzie zmierzą się z Cracovią.