Mateusz Żukowski strzela jak na zawołanie w 2. Bundeslidze. Do sobotniego meczu swojego Magdeburga z Fortuną Duesseldorf (u siebie) przystępował z dorobkiem 16 goli w rozgrywkach. I po raz kolejny pokazał imponującą skuteczność.
Już w drugiej minucie bramkę dla gospodarzy zdobył Laurin Ulrich, który wykorzystał dogranie byłego gracza Śląska Wrocław Lubambo Musondy. Niespełna kwadrans później dał o sobie znać polski napastnik (także były gracz Śląska), który dołożył nogę po sprytnym podaniu Barisa Atika. W trakcie świętowania gola uklęknął i wzniósł ręce ku niebu - być może znów był to gest ku pamięci byłego trenera Jacka Magiery (z czasów Śląska), którego upamiętnił już w poprzednim tygodniu.
Zobacz również: Sędzia przerwał mecz, stadion zamilkł. Tak we Wrocławiu pożegnano Jacka Magierę
W taki sposób Żukowski zdobył już 17. bramkę w tym sezonie 2. Bundesligi i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców. Drudzy w klasyfikacji Filip Bilbija (Paderborn), Isac Lidberg (Darmstadt) i Marvin Wanitzek (Karlsruher) mają po 14 trafień (Wanitzek w tej kolejce już grał i gola nie strzelił), zatem przewaga jest całkiem spora. A poza rozpoczętą kolejką zostaną do rozegrania już tylko cztery.
Drużyna Polaka musi się sprężyć, bowiem nie ma jeszcze pewnego utrzymania. Sobotnie starcie jest dla niej "o sześć punktów", bowiem jeśli wygra, to przeskoczy Fortunę o dwa punkty, a mogłaby także Arminię Bielefeld (o ile ta nie pokona FC Nuernberg) i do niedzieli będzie miała trzy punkty przewagi nad miejscem barażowym (16.) oraz strefą spadkową (17-18).
Do przerwy FC Magdeburg prowadził z Fortuną Duesseldorf 2:0. Taki też był końcowy wynik, a że Arminia Bielefeld zremisowała 1:1 z FC Nuernberg, to zespół Mateusza Żukowskiego awansował na 13. miejsce w tabeli z dorobkiem 33 pkt.