O tym, że nadchodzące mistrzostwa świata będą rządzić się swoimi prawami, wiemy od dawna. Już wcześniej FIFA informowała o tym, że po 22. minucie każdej połowy meczu odbywać będzie się trzyminutowa przerwa na uzupełnienie płynów. Ponadto spotkania rozgrywane w USA, Kanadzie i Meksyku będą mogły zostać przerwane w przypadku zagrożenia burzą. W związku z alertem pogodowym na 40 minut przerwano m.in. mecz Benfiki z Auckland podczas zeszłorocznych Klubowych Mistrzostw Świata.
To jednak nie koniec innowacji i... wydłużania czasu trwania meczu. Wprawdzie tym razem chodzi jedynie o finał, ale Gianni Infantino, Donald Trump i inni organizatorzy wpadli na pomysł, jakiego jeszcze nie było. Choć z uwagi na to, że spotkanie finałowe rozgrywane będzie w Stanach Zjednoczonych, można było się domyślić, że taka idea zostanie zaproponowana i wdrożona w życie.
Pewnie wiele osób, niekoniecznie interesujących się sportem, kojarzy Super Bowl, a raczej wydarzenia mu towarzyszące. Podczas przerwy finałowego meczu o mistrzostwo NFL, odbywa się koncert muzyczny, a na przestrzeni lat występowały tam takie gwiazdy jak Kendrick Lamar, Lady Gaga, Jennifer Lopez czy Shakira.
Tak samo ma zostać potraktowana także przerwa finałowej rywalizacji o mistrzostwo świata w piłce nożnej. Gianni Infantino potwierdził, że po końcowym gwizdku pierwszej połowy na MetLife Stadium w East Rutherford dojdzie do "halftime show", podczas którego odbędzie się koncert Coldplay - notabene: oni również występowali w przeszłości podczas Super Bowl.
- Po raz pierwszy w historii w finale będziemy mieli koncert w przerwie meczu. Halftime show przygotowane przez Chrisa Martina i Coldplay. Nie mogę jeszcze powiedzieć, jacy artyści wystąpią, ale nie będzie to pojedynczy wykonawca. To będzie największe na świecie, będzie fantastyczne - zapewnił prezydent FIFA cytowany przez Yahoo.
I nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie to, że... przerwa zostanie wydłużona z 15 do 25 minut. To spotkało się z dezaprobatą ze strony kibiców, którzy w mediach społecznościowych mocno krytykują decyzję Infantino. Większość z nich zgodnie zauważa, że amerykański sport dawno przestał być jedynie rozrywką dla kibiców, a stał się elementem szeroko pojętej popkultury.
Niektórzy zwracają również uwagę na to, że tak długa przerwa może być problematyczna dla piłkarzy. "Będą potrzebowali czasu na ponowną rozgrzewkę" - czytamy. Inni powołują się z kolei na przepisy gry w piłkę nożną, które jasno wskazują na piętnastominutową przerwę. Znając jednak Gianniego Infantino - i tak postawi na swoim.
Zobacz też: Koszmar piłkarza Widzewa. W tym roku już nie zagra