Bilety na mecze, zakwaterowanie, wszelkiego rodzaju usługi, parkingi, jedzenie. Lista rzeczy, które osiągają lub dopiero osiągną nieprawdopodobne wręcz ceny w USA z uwagi na nadchodzący mundial, jest bardzo długa. Niedawno zrobiło się głośno o Andym Milne, nauczycielu z Anglii, który postanowił spędzić w Ameryce Północnej cały turniej. Łącznie aż siedem tygodni. By zdobyć fundusze na coś takiego, Anglik zdecydował się... sprzedać jeden ze swoich dwóch domów. Więcej w tej sprawie pisał Michał Kiedrowski na Sport.pl.
To, co dzieje się z cenami, to absolutne szaleństwo, ale najbardziej klarowny przykład zwykłego zdzierstwa Amerykanie dali prawdopodobnie w Bostonie. Już wcześniej mówiło się, że dojazd na tamtejszy stadion Gillette Stadium będzie kosztował 75 dolarów (ok. 280 zł) za bilet w jedną stronę. Normalnie w trakcie sezonu NFL (grają tam New England Patriots) kosztuje on 20 dolarów. Przy czym tak nie będzie. Będzie jeszcze gorzej.
Zarządzająca komunikacją miejską w Bostonie Massachusetts Bay Transportation Authority ogłosiła we wtorek 14 kwietnia, że cena za bilet wyniesie ostatecznie aż 95 dolarów w jedną stronę (ok. 341 zł). Mowa o transporcie z centrum miasta do miasteczka Foxborough, gdzie położony jest Gillette Stadium (np. lotnisko w Bostonie i stadion dzieli 29 mil, czyli nieco ponad 46 km). Jak donosi dziennik "The Athletic" autobusy na stadion będą ruszać z dwudziestu punktów rozmieszczonych po całym mieście i okolicznych miasteczkach. Co więcej, bilety kupić będzie trzeba z wyprzedzeniem, a wejście do autobusu będzie możliwe tylko dla tych, którzy okażą bilet na mecz, który danego dnia będzie się odbywał na Gillette Stadium.
Z kolei takich spotkań zdecydowanie nie zabraknie. O cenowej "gościnności" Bostonu przekonają się najmocniej Szkoci, których kadra zagra na Gillette Stadium grupowe mecze z Haiti oraz Maroko. Anglia zagra tam z Ghaną, a Norwegia z Francją. Co więcej, planowany jest tam jeden z meczów 1/16 finału oraz jeden ćwierćfinał.