To nie będą łatwe tygodnie dla Rakowa Częstochowa. Drużyna Łukasza Tomczyka po kapitalnym boju z GKS-em Katowice i wygranych rzutach karnych awansowała do finału Pucharu Polski, ale wiadomo już, że przystąpi do niego w potężnym osłabieniu. To samo tyczy się kluczowych spotkań w PKO Ekstraklasie. Najnowszy raport medyczny Rakowa - po rywalizacji z Motorem Lublin w lidze - nie może napawać optymizmem.
"Niedzielny mecz z Motorem Lublin po kilku minutach zakończył Karol Struski. Badania wykazały u naszego pomocnika uszkodzenia więzadeł w obrębie stawu skokowego. Niestety ta kontuzja wyklucza Karola z gry do końca sezonu" - czytamy w komunikacie klubu.
Struski w ostatnim czasie był wyróżniającym się zawodnikiem Rakowa, więc jego strata może być dla zespołu bardzo bolesna. To jednak nie koniec złych informacji.
W najbliższym czasie trener Łukasz Tomczyk nie będzie mógł korzystać także z Michaela Ameyawa, który w starciu z Motorem Lublin doznał urazu mięśnia czworogłowego uda. Tutaj przerwa ma potrwać kilka tygodni i całkiem prawdopodobne, że w finale Pucharu Polski, który odbędzie się 2 maja, także go nie zobaczymy.
Uraz leczy także Ivi Lopez. Hiszpan zakończył spotkanie z Motorem z urazem mięśnia dwugłowego. W jego przypadku przerwa potrwa 2-3 tygodnie.
W tym samym komunikacie Częstochowianie przekazali, że Kacper Trelowski oraz Adriano Amorim wrócą do gry w najbliższym starciu z Cracovią. W ostatnich spotkaniach nie byli do dyspozycji Tomczyka. O udział w batalii nadchodzącej batalii walczą także Fran Tudor oraz Paweł Dawidowicz.
Obecnie Raków zajmuje 6. miejsce w PKO Ekstraklasie z dorobkiem 40 punktów.