W piątek całe piłkarskie środowisko w Polsce dowiedziało się o śmierci Jacka Magiery w wieku 49 lat. Pogrzeb trenera odbędzie się w czwartek - najpierw zostanie odprawiona msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego (godz. 12:00), a potem ceremonia przeniesie się na cmentarz na Powązkach (godz. 14:30).
Zbigniew Boniek wspominał Magierę w transmisji na żywo w "Prawdzie Futbolu".
- Niestety, są to tragedie, które dotyczą wielu ludzi. W piątek rano ta wiadomość mnie totalnie ścięła z nóg. Bo o Jacku jako człowieku mam dobre zdanie, muszę powiedzieć, że to było coś nieprzewidywalnego. Człowiek czasami się zastanawia nad pewnymi rzeczami i myśli, czy to jest słuszne, że ktoś taki ginie, a na świecie jest demagogia i żyją ludzie, których na nim nie powinno być. Trenerem się bywa, piłkarzem się bywa, ale człowiekiem się jest - powiedział.
- To jest trudne do zrozumienia, trudno przejść nad tym do porządku dziennego. To jest problem dla tych, którzy zostali, czyli dla rodziny. Od dzisiaj oni muszą sami w życiu sobie pomagać. Był drogowskazem dla nich, oparciem, mieli do niego pełne zaufanie. Będą musieli dbać o tę pamięć i ją odświeżać. To jest trochę niesprawiedliwe, że takie rzeczy się dzieją. Nas to dotknęło, bo to osoba publiczna, ceniona, szanowana. Z półtora-dwa dni w ogóle odrzuciłem telefon, wszystko. Chciałbym podziękować kibicom Legii za to, co zrobili, to było bardzo wzruszające - dodał Boniek.
W trakcie transmisji Boniek opowiedział też o tym, jakie miał relację z Magierą. - Ja z nim specjalnie nie miałem "raportów", bo moja piłka była na innym torze, niż jego piłka. Był w wieku mojej najstarszej córki. Gdzieś go zawsze oglądałem, jak grał w Legii czy Widzewie, ale nie miałem możliwości indywidualnej, by się z nim spotkać. Potem został trenerem Legii Warszawa, a wiadomo, że medialnie to jest zupełnie inny krok, krok do przodu - tłumaczył "Zibi".
Zobacz też: Tak trener Porto potraktował Pietuszewskiego. "Widoczna frustracja"
Boniek spotkał się z Magierą po jego zwolnieniu z Legii Warszawa, do którego doszło we wrześniu 2017 r. Całe spotkanie zaaranżował Piotr Burlikowski, ówczesny doradca ds. sportu w PZPN-ie.
- Odkrywałem w nim rzeczy bardzo fajne, cenne: sprawiedliwy, inteligentny, spokojny, zawsze z dobrą analizą. Byłem totalnie zaskoczony, kiedy został zwolniony z Legii. Dzień później poprosiłem kolegę Burlikowskiego, by mnie umówił z Jackiem na kawę - "powiedz, żeby przyszedł do mnie do PZPN-u". Jacek przyszedł na następny dzień, był taki skołowany, smutny, że stało się, jak się stało. On miał nadzieję, że tam jeszcze wróci - opowiadał Boniek.
- Pamiętam, że gdy Jacek wyszedł ze spotkania, zawołałem Burlikowskiego i powiedziałem mu, że za tydzień chcę go mieć w PZPN-ie. Po tygodniu się spotkaliśmy i zaproponowałem mu pracę. On się czuł trenerem ligowym, ale od razu podpisaliśmy z nim kontrakt, był odpowiedzialny za całokształt - podsumował.
Magiera pracował w PZPN-ie jako selekcjoner Polski U-20 i U-19 w latach 2018-2021. Magiera dołączył do sztabu Jana Urbana w seniorskiej reprezentacji Polski 17 lipca zeszłego roku.