O tym, że Oskar Pietuszewski jest jednym z największych talentów ostatnich lat w polskiej piłce, nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. 17-latek przebojem wdarł się do wyjściowego składu FC Porto, a także zaliczył pierwsze mecze w seniorskiej reprezentacji Polski. Ostatnie spotkanie przeciwko Estorilowi Praia nie poszło jednak po jego myśli.
Wprawdzie były piłkarz Jagiellonii Białystok wyróżniał się i w swoim stylu nękał rywali kolejnymi próbami dryblingów czy przeszywających podań w pole karne, ale nie zdołał wpisać się na listę strzelców ani asystować. Murawę opuścił po godzinie gry, co mogło dziwić kibiców. Dziwiło zresztą także samego zawodnika, który nie krył rozczarowania i złości z powodu decyzji podjętej przez trenera Francesco Fariolego.
Na początku drugiej połowy doszło do dwóch sytuacji, które stały się punktem zapalnym do przywołania z rozgrzewki Borjy Sainza. "Pietuszewski w 51. minucie ostał sfaulowany przez Joao Carvalho. Portugalczyk później upadł na niego, a kiedy wstał, ponownie zahaczył go kolanem. Młody Polak wstał i odepchnął rywala. Obaj obejrzeli za to po żółtej kartce" - relacjonował Norbert Amlicki ze Sport.pl. Niedługo później Pietuszewski agresywnie zaatakował jednego z rywali przy linii bocznej, ryzykując otrzymanie drugiego żółtego kartonika, co potwierdziło przekonanie Fariolego - 17-latek był do zmiany.
Po końcowym gwizdku z młodszym kolegą rozmawiał Jan Bednarek, co wychwyciły portugalskie media. Jak ujawnił "Record", rozmowę z Pietuszewskim, już na chłodno i w cztery oczy, odbył także Farioli. Okazuje się, że szkoleniowiec zakładał początkowo, że Polak rozegra pełne 90 minut - zwłaszcza że nie jest zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy i nie będzie mógł pomóc swojej drużynie w starciu przeciwko Nottingham Forest.
Włoch miał podejść do rozmowy spokojnie, mając w głowie dwa cele: ukształtowanie oczekiwanego zachowania na boisku, a także przestrogę przed pojedynczymi sytuacjami, które mogą skutkować żółtymi kartkami. Pietuszewski z kolei, zdaniem portalu "O Jogo" miał dostrzec problem i był gotów wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie.
"Farioli przede wszystkim miał dążyć do pomocy Polakowi w zarządzaniu emocjami, biorąc pod uwagę widoczną frustrację po zakończeniu meczu" - podkreśla "Record".
Kolejną okazję do gry Oskar Pietuszewski otrzymać może dopiero w niedzielę 19 kwietnia. Wówczas "Smoki" podejmą na własnym boisku ekipę Tondeli, która pod wodzą Goncalo Feio bije się o utrzymanie w portugalskiej ekstraklasie.
Zobacz też: Trener Pogoni zaskoczył po wygranej. "Nie rozumiem polskiej mentalności"