Debiut Goncalo Feio w Portugalii był bardzo nieudany. Jego drużyna przegrała z Vitorią Guimaraes aż 0:5. Można było zastanawiać się czy były trener Motoru Lublin, Legii i Radomiaka nie popełnił ogromnego błędu. Tym bardziej że Tondela jest drużyną, która znajduje się w strefie spadkowej. Przed dzisiejszym meczem miała 20 punktów - pięć mniej niż znajdujący się na bezpiecznej pozycji Nacional.
A dziś - przynajmniej w teorii - zadanie powinno być trudniejsze niż ostatnio, bo Gil Vicente zajmuje 6. miejsce w lidze. Już początek meczu pokazał jednak, że Feio dziś będzie zdecydowanie bardziej zadowolony. W 15. minucie piłkarze Tondeli wyprowadzili skuteczną kontrę i wyszli na prowadzenie. Gola na 1:0 po strzale z dystansu zdobył Rony Lopes.
Tylko że gospodarze z prowadzenia cieszyli się bardzo krótko. W 23. minucie ręką w polu karnym zagrał Hugo Felix i Gil Vicente otrzymało rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Murilo i był remis 1:1.
Do przerwy więcej bramek już nie padło. A w drugiej połowie? Cóż, tempo meczu nie zachwycało. Poniedziałkowy mecz w Portugalii jakością widowiska nie różni się wiele od poniedziałkowego meczu w Polsce. I to raczej takiego pierwszoligowego niż ekstraklasowego. Przewagę mieli goście, ale trudno mówić tu o jakiejś dominacji, która powinna wynikać z punktowej przepaści dzielącej oba zespoły.
I gdy wydawało się, że mecz skończy się się remisem 1:1, to w 90. minucie Gil Vicente zdobyło bramkę na 2:1. A to nie był koniec emocji w tym meczu! Spotkanie chwilę się przedłużyło i w 96. minucie gospodarze otrzymali rzut karny za zagranie ręką!
Do jedenastki podszedł Joseph Hodge i... nie trafił. Irlandczyk miał jednak szczęście, że bramkarz odbił piłkę prosto do niego. Z dobitką już sobie poradził i Goncalo Feio może cieszyć się z pierwszego punktu zdobytego w ojczyźnie.
Tylko że pojedyncze punkty to za mało, żeby Tondela utrzymała się w lidze. Do końca sezonu klub rozegra jeszcze tylko sześć meczów, a jego strata do bezpiecznej pozycji wynosi na ten moment cztery punkty.
W niedzielę 19 kwietnia dojdzie do bardzo ciekawego widowiska z perspektywy polskiego kibica. Goncalo Feio spróbuje napsuć krwi polskiemu trio z FC Porto. Jego drużyna zagra na wyjeździe, więc łatwo nie będzie. FC Porto na swoim stadionie jest najsilniejsze w lidze i jeszcze nie przegrało meczu. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.