Do owej przedziwnej sytuacji doszło w meczu 16. kolejki ligi paragwajskiej pomiędzy Rubio Nu a Olimpią Asuncion. W 54. minucie spotkania ekipa gości miała rzut rożny. Po dośrodkowaniu jeden z rywali dotknął piłkę ręką i sędzia wskazał na jedenasty metr. Chyba nikt na stadionie wówczas nie przypuszczał, że za chwilę wydarzy się coś, o czym będzie się mówić nawet za granicą.
Do rzutu karnego podszedł Sebastian Ferreira, który miał już w tym meczu jedną zdobytą bramkę. Tym razem uderzył jednak mocno w środek bramki i piłkę odbił bramkarz Franco Fragueda. Gdy wydawało się, że ekipa Rubio Nu uniknęła utraty gola, nagle do akcji wkroczył Fernando Martinez.
31-letni pomocnik gospodarzy postanowił wybić piłkę na rzut rożny. Problem w tym, że zrobił to najgorzej, jak tylko się dało. Z całej siły kopnął piłę, a ta trafiła prosto w twarz Sebastiana Ferreiry i odbiła się w taki sposób, że wpadła do bramki. O akcji rozpisuje się już nawet francuskie RMC Sport, które nazwało ją: "surrealistycznym rzutem karnym" oraz "bramką, jakiej prawie nigdy się nie widuje".
Sam strzelec długo wydawał się wręcz oszołomiony. Ferreira w ogóle nie świętował zdobycia bramki. I trudno mu się dziwić. Z jednej strony musiał odczuwać potworne pieczenie twarzy. Z drugiej zdawał sobie sprawę, że jedenastkę wykonał źle, ale o golu zdecydował przypadek. Mimo że natychmiast otoczyli go szczęśliwi koledzy z drużyny, schował jedynie głowę pod koszulką.
Zobacz też: Emocje wzięły górę. Portugalczycy zauważyli, co zrobił Pietuszewski
Więcej goli w tej konfrontacji już nie oglądaliśmy. Olimpia Asuncion zwyciężyła 2:0 i zajmuje pierwsze miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 39 punktów. Nad drugim Cerro Porteno ma sześć "oczek" przewagi. Rubio Nu z 15 punktami na koncie plasuje się na 9. pozycji.