Przez długie lata Podbeskidzie Bielsko-Biała było dumą miasta i rywalizowało z najlepszymi klubami w kraju. Zaledwie pięć lat temu Podbeskidzie grało w Ekstraklasie i było bezapelacyjnie najlepszą drużyną w 160-tysięcznej miejscowości.
Wszystko zmieniło zmieniły się w ciągu ostatnich kilku lat. Górale spadli najpierw do I, a niedługo później do II ligi, lokalne media nazywają klub "studnią bez dna", a o prymat w Bielsku-Białej rywalizują z lokalnym rywalem - osiągającym najlepsze wyniki w historii klubu Rekordem.
W bieżącym sezonie to Rekord Bielsko-Biała wygrał oba derbowe mecze. We wrześniu 3:2, a w ostatnią niedzielę piłkarze Rekordu odwrócili losy spotkania. Po pierwszej połowie Podbeskidzie prowadziło po trafieniu Krzysztofa Kolanki, ale gole Dawida Mazurka i Jakuba Kempnego dały wygraną i prymat w mieście Rekordowi.
Emocje po meczu udzieliły się zarówno fanom Podbeskidzia, jak i piłkarzom Rekordu. Ci pierwsi głośno wyrażali swoje niezadowolenie z wyniku spotkania, a zareagował na to obrońca Rekordu, Tomasz Boczek. 36-latek najpierw zaczął uciszać trybuny, a następnie wykonał obsceniczny gest w stronę kibiców.
Zobacz też: Bajeczna bramka z połowy boiska w I lidze! Tak walczą o baraże do Ekstraklasy
Doświadczony piłkarz po zejściu z boiska Daniela Świderskiego pełnił funkcję kapitana zespołu. Sędziowie po zakończeniu spotkania mieli sporo pracy. Żółte kartki otrzymali dwaj zawodnicy Podbeskidzia - Maciej Górski oraz Mateusz Kizyma, jednak nie odnotowano żadnego upomnienia skierowanego w stronę Boczka.
Choć Podbeskidzie było typowane do walki o awans, na siedem kolejek do końca sezonu zajmuje dopiero ósme miejsce. Jedyną szansą na powrót na zaplecze Ekstraklasy będzie więc udział w barażach - Górale do szóstej Chojniczanki tracą punkt. Rekord tymczasem będzie walczyć o utrzymanie. Obecnie plasuje się na 13. pozycji, zmuszającej do gry w barażach o utrzymanie.