Emocje wzięły górę. Portugalczycy zauważyli, co zrobił Pietuszewski

Oskar Pietuszewski znów jest na ustach portugalskich mediów - nie tylko z uwagi na swoją grę. Tamtejsza prasa nie mogła przejść obojętnie wobec tego, jak 17-latek zachował się, gdy został zmieniony. - Zszedł z boiska bardzo zły - zauważył dziennik "Record". Opisywał też, w jaki sposób Polak wyładował swoją frustrację. Co doprowadziło go do takich emocji?
Pietuszewski
https://x.com/dailydragoes/status/2043455526869111050

Oskar Pietuszewski zaliczył bardzo udany występ przeciwko Estoril. Co prawda tym razem nie zdobył bramki, ani nie zaliczył asysty, ale popisał się kilkoma efektownymi rajdami. Po jednym z nich był nawet blisko strzelenia gola. Dzięki temu zapracował na wysokie oceny. Mimo to z boiska zeszedł już w 60. minucie i jak odnotował portugalski "Record", "opuścił mecz wściekły". Dlaczego?

Zobacz wideo Jurij Gladyr: "To jest nieważne, kto dostał statuetkę. Osiągnęliśmy swój cel"

Zachowanie Pietuszewskiego na ustach Portugalczyków. "Zszedł bardzo zły"

Wszystko przez sytuację, jaka wydarzyła się w 51. minucie. Wtedy to 17-latek był faulowany przez Joao Carvalho. Pomocnik rywali przewrócił go na ziemię, a potem zachował się wobec niego bardzo nieelegancko. Przechodząc, uderzył go kolanem w głowę. To kompletnie wybiło Pietuszewskiego z równowagi. Polak postanowił mu oddać. Obaj zarobili więc po żółtej kartce.

Skrzydłowy Porto długo nie mógł się uspokoić. Groziła mu nawet druga żółta kartka. Dlatego też trener Francesco Farioli zdecydował, że zainterweniuje. W 60. minucie ścignął Pietuszewskiego z boiska i wprowadził Borję Sainza. Polak był tym oczywiście mocno niepocieszony. - Pomimo dobrego występu, Pietuszewski zszedł z boiska bardzo zły, uderzając nawet w ławkę rezerwowych - zauważyli dziennikarze "Recordu".

Zobacz też: Oto największy dylemat Flicka przed wielkim rewanżem. Chodzi o Lewandowskiego

Tak Pietuszewskiego potraktowali Bednarek i Farioli. "Spędził kilka minut"

Po spotkaniu Pietuszewskiego czekała więc rozmowa wychowawcza. - Młody zawodnik przyznał się do faulu i nie krył niezadowolenia, dając upust swojej frustracji. Nastawienie nie pozostało niezauważone i po rozmowie z prasą Francesco Farioli spędził kilka minut na boisku, rozmawiając z młodym zawodnikiem, podobnie jak Bednarek i Castro zaraz po końcowym gwizdku - mogliśmy przeczytać.

O zachowaniu Jana Bednarka rozpisywało się także portugalskie "O Jogo". - Po meczu Jan Bednarek podszedł do swojego młodego rodaka, przytulił go i powiedział kilka słów do ucha - relacjonowano. Cały mecz zakończył się pewną wygraną Porto 3:1.

Więcej o: