Boniek podpowiada Włochom, co mają zrobić z trenerem

Zbigniew Boniek w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport" wypowiedział się na temat szkoleniowca AS Romy Gian Piero Gasperiniego. W ocenie 70-latka, który w latach 1985-88 reprezentował barwy klubu ze stolicy Włoch nie ma powodu do rozmów o zmianie trenera w zespole.
Zbigniew Boniek
screen z: https://www.youtube.com/watch?v=eS0aww5soHc

Zbigniew Boniek dla AS Romy rozegrał 76 spotkań, w ramach których zdobył 17 bramek. Miało to miejsce w latach 1985-88. W 1986 roku z klubem ze stolicy zdobył Puchar Włoch. Jego przygoda z zawodowym futbolem zakończyła się właśnie w barwach "Giallorossi" w 1988 roku.

Zobacz wideo Jurij Gladyr: "To jest nieważne, kto dostał statuetkę. Osiągnęliśmy swój cel"

Konflikt słowny na linii Gasperini-Ranieri

70-latek z racji tego, iż na boiskach Serie A spędził sześć sezonów (trzy w Juventusie oraz trzy w Romie) tamtejsze media często proszą byłego prezesa PZPN o wypowiedź w sprawach dotyczących klubów, w których występował. Nie inaczej było w tym przypadku. W ostatnich dniach głośno się zrobiło w kontekście relacji 68-szkoleniowca z Claudio Ranierim. 74-latek po sezonie 2024/25 zakończył swoją trenerską karierę właśnie w AS Roma. Po sezonie władze klubu zdecydowały się powierzyć mu funkcję doradcy zarządu. W związku z tym miał on duży wpływ na to, kogo włodarze zatrudnili w jego miejsce. Choć jak sam przyznawał, z jego polecenia pojawiły się inne nazwiska, zarząd zdecydował się na zatrudnienie Gasperiniego. - Klub wybrał go za to, co robił w Atalancie. Miał młodych zawodników i powoli wprowadzał ich na wielką scenę - mówił niedawno były szkoleniowiec.

Boniek broni Gasperiniego

W kontekście mocnej wymiany słów między uznanymi trenerami o przyszłość Gasperiniego został zapytany Boniek. 70-latek porównał Romę pod wodzą Ranieriego oraz Gasperiniego w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport". - Na prawdę go lubię (Gasperiniego). Roma pod jego wodzą gra inną piłkę niż za Ranieriego. Nie mówię, że lepszą czy gorszą, ale inną. Trener nie wygrywa ani nie przegrywa meczów - jest ważny dla gry zespołu, przekazuje drużynie informacje, która ma za zadanie wykorzystać je na boisku. Moim zdaniem Roma zapłaciła cenę za remis 3:3 z Juventusem. Gdyby utrzymała w tamtym spotkaniu prowadzenie 3:1, mogłaby w kolejnych meczach zdobyć 6-7 punktów. Wówczas nie rozmawialibyśmy teraz o kontrowersjach - stwierdził były piłkarz Juventusu i AS Romy.

Zbigniew Boniek, w rozmowie z La Gazzetta dello Sport , mówił między innymi o Gian Piero Gasperinim: "Naprawdę go lubię. Roma pod wodzą Gasperiniego gra inną piłkę nożną niż Ranieri. Nie mówię, że le - że lepszą czy gorszą, ale inną. Mówią mi, że ma trudny charakter, ale nie mam ku temu powodów. To piłkarze zawsze robią różnicę. Trener nie wygrywa ani nie przegrywa meczów; jest ważny dla gry, przekazuje drużynie informacje i wykorzystuje je na boisku. Myślę, że Roma zapłaciła cenę za remis 3:3 z Juventusem; gdyby zakończyła sezon z wynikiem 3:1, zdobyłaby kolejne 6-7 punktów - I nie rozmawialibyśmy teraz o kontrowersjach".

Kryzys Romy. Co z europejskimi pucharami?

Od remisu z Juventusem w ramach 27. kolejki Serie A podopieczni Gasperiniego zanotowali w ligowych rozgrywkach dwa zwycięstwa i trzy porażki. Ponadto pożegnali się z Ligą Europy na etapie 1/8 finału po porażce z Bolonią. W pierwszym spotkaniu padł remis 1:1, zaś w rewanżu po dogrywce na Stadio Olimpico lepsi okazali się goście 3:4. Te rezultaty stawiają duży znak zapytania nad dalszą pracą 68-latka w stolicy. - Dla mnie Gasperini jest trenerem Romy i nie widzę tutaj żadnych oznak zmiany. Klub ma też własny zespół zarządzający, który decyduje, co leży w jego kompetencjach - przyznał popularny "Zibi".

Zbigniew Boniek został także zapytany o kwestię wzmocnień składu AS Romy. - Nie da się teraz powiedzieć, czy potrzebujemy dwóch obrońców, czy dwóch pomocników. To kwestia odpowiedzialności. Klub i trener omówią to ponownie pod koniec sezonu - zakończył Polak.

Po 32. kolejkach Serie A podopieczni Gian Piero Gasperiniego zajmują szóstą lokatę w ligowym zestawieniu. Jest to ostatnia pozycja, która uprawnia do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Gdyby stołeczny klub zakończył bieżącą kampanię na tej lokacie, wówczas musiałby się przebijać do Ligi Konferencji Europy poprzez kwalifikacje.

Więcej o: