To informacja, w którą trudno uwierzyć. Rankiem 10 kwietnia Jacek Magiera postanowił zrobić trening biegowy. Podczas niego zasłabł, a jego życia - mimo reanimacji - nie zdołano uratować. Magiera umarł w Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu w wieku zaledwie 49 lat.
Jacek Magiera był powszechnie cenioną postacią w polskiej piłce nożnej. A był w tym środowisku znany od wielu lat. W 1993 roku jako zawodnik zdobył Mistrzostwo Europy do lat 16. Był kapitanem reprezentacji U-17, która w tym samym roku wywalczyła 4. miejsce w mistrzostwach świata. Piłkarsko wychował go Raków Częstochowa, ale kojarzono go przede wszystkim z Legią Warszawa. Stanowił o jej sile w latach 1997-2006, a po zakończeniu kariery piłkarskiej dołączył do sztabu trenerskiego stołecznego klubu.
"Żegnaj Jacek, Przyjacielu, Trenerze, Mentorze. Brakuje mi słów by opisać smutek…Tak dobry człowiek :( Życie nie jest sprawiedliwe…Dziękuję za wszystko. Wyrazy współczucia dla rodziny i wszystkich bliskich" - napisał Jakub Rzeźniczak w poruszającym wpisie na portalu X.
Na początku kariery Rzeżniczak dzielił szatnię Legii z Jackiem Magierą. Ich relacja pogłębiła, gdy w sezonie 2016/17 "Wojskowi" wywalczyli mistrzostwo Polski. Wówczas Magiera był trenerem stołecznej drużyny, w której na obronie grał Rzeźniczak.
Śmierć Jacka Magiery jest szokiem dla całego środowiska piłkarskiego (i nie tylko) w naszym kraju. "Najlepszy człowiek, jakiego poznałem w piłkarskim środowisku. Osoba najwyższej kultury i szacunku dla drugiego człowieka. Bardzo dobry trener i wcześniej piłkarz, który prywatnie i zawodowo dał mi wiele powodów do radości. Panie trenerze, dziękuję za każdą rozmowę. Szok. RIP" - napisał Konrad Ferszter ze Sport.pl.