Jeszcze niedawno oglądaliśmy Jacka Magierę u boku Jana Urbana i reprezentantów Polski na zgrupowaniu kadry. W piątek Polski Związek Piłki Nożnej przekazał, że drugi trener polskiej drużyny zmarł. Miał 49 lat.
Jak poinformowało "Radio Wrocław", Magiera zasłabł w piątek rano podczas treningu biegowego. Został przewieziony Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, ale jego życia nie udało się uratować.
To wielka strata dla polskiego futbolu. Jego wieloletnia przygoda z piłką rozpoczęła się w Rakowie Częstochowa. Później przeniósł się do Legii. Ze stołeczną drużyną zdobył dwa mistrzostwa Polski, krajowy puchar oraz Superpuchar Polski. Reprezentował także Widzew Łódź i Cracovię. Po zakończeniu kariery piłkarza pozostał w środowisku i zaczął realizować się jako trener.
Od lipca 2025 r. był asystentem Jana Urbana w kadrze narodowej. Wcześniej zdobył mistrzostwo kraju z Legią Warszawa i wicemistrzostwo jako szkoleniowiec Śląska. Prowadził młodzieżowe reprezentacje Polski i Zagłębie Sosnowiec.
"Brak słów" - te dwa słowa Zbigniewa Bońka na platformie X najlepiej pokazują to, jaka wiadomość spotkała piłkarskie środowisko w piątkowe przedpołudnie.
W rozmowie z Polsatem Sport Boniek podkreślił, że miał wielki szacunek do pracy Magiery i podobnie jak wiele innych osób nie może pogodzić się z wiadomością o tym, że nie ma go już wśród nas. - Są takie rzeczy, informacje i newsy, które trudno skonsumować. Jechałem samochodem i dostałem wiadomość, że Jacek poszedł rano pobiegać, zasłabł, nie wrócił do domu i już nie żyje. Brak słów, nie wiadomo, co powiedzieć - podkreślił były prezes PZPN.
- Życie i zdarzenia wokół nas bywają czasem okrutne. Jacek Magiera był jednym z tych ludzi, do których miałem największy szacunek - dodał. Boniek podkreślił, że Magiera był inteligentny, oczytany i spokojny. Jego wiedza na temat piłki była ogromna.