Najbliższy Puchar Narodów Afryki odbędzie się w Kenii, Tanzanii oraz Ugandzie w 2027 roku. Choć do imprezy pozostało jeszcze trochę czasu to by wyłonić jej uczestników, muszą odbyć się eliminacje. Po raz pierwszy od pięciu lat na arenie międzynarodowej pojawili się piłkarze Erytrei. Skąd taka przerwa w ich grze? W państwie położonym w Afryce Wschodniej panują bardzo trudne warunki do życia. Żeby nie powiedzieć - fatalne. W 2019 roku reprezentacja do lat 20 z tego kraju udała się na mecz wyjazdowy do Ugandy. Z tego wyjazdu nie wrócili jednak w komplecie do ojczyzny, gdyż kilku śmiałków pozostało w drugim kraju, chcąc uciec za lepszym życiem. Rozwścieczony tym faktem prezydent Erytrei Isaias Afwerki zakazał wszystkim zespołom udziału w meczach poza granicami kraju. W związku z tym kraj ten musiał zaniechać jakiejkolwiek rywalizacji z pozostałymi drużynami z Czarnego Lądu.
Światełko w tunelu zapaliło się w 2024 roku. Wówczas Erytrea wyraziła chęć i gotowość do wystartowania w eliminacjach PNA oraz mistrzostw świata. W tym przypadku skończyło się jednak na deklaracjach, niemniej jednak kilka miesięcy później do tego kraju przybyli piłkarze Nigru, którzy rozegrali dwa spotkania z gospodarzami. Pierwsze z nich zakończyło się bezbramkowym remisem, zaś drugie zwycięstwem przyjezdnych 1:0.
Co się nie udało w 2024, udało się w 2026. 25 marca Erytrea, w składzie której znaleźli się piłkarze grający na co dzień w Australii, Niemczech, Norwegii oraz Szwecji, rozegrała pierwszy mecz w walce o udział w PNA. Ich rywalem było Eswatini, zaś mecz odbył się w Meknes w Maroku, na neutralnym terenie. To spotkanie zakończyło się zwycięstwem Erytrejczyków 2:0. 31 marca w wyjazdowym meczu także okazali się lepsi od rywali, tym razem 2:1.
Po zwycięskim wyjeździe Hesham Yakan trener Erytrei przyznał w rozmowie z Reutersem, iż podczas zgrupowania zniknęło siedmiu zawodników. - Większość z uciekinierów to zawodnicy rezerwowi. Nie sądzę, żeby nadal grali w piłkę nożną - przekazał.
Niewątpliwie piłkarzy, którzy postanowili potajemnie opuścić szeregi reprezentacji do takiego ruchu skłoniła szansa znalezienia lepszych warunków do życia, co potwierdził erytrejski emigrant George Ghebreslassie, który prowadzi organizację non-profit wspierającą erytrejskich uchodźców. - To często się zdarza. To pokazuje, jaka sytuacja jest w Erytrei. Myśleliśmy, że coś się zmieni, ale nic się nie zmieniło. Ludzie stracili nadzieję we własnym kraju - opiniował.
- Ci piłkarze są biedni. To był ich pierwszy lot samolotem. Chodzi o znalezienie pracy i poprawę dochodów - wspomniał w rozmowie z Reutersem anonimowy rozmówca.
Zarówno władze, jak i rzecznik reprezentacji nie zdecydowali się na komentarz w tej sprawie. Należy się jednak spodziewać, iż po takich wydarzeniach reprezentacja Erytrei znów może zniknąć z mapy światowej piłki nożnej na kolejne lata.