Od 28 lutego br. trwa wojna na Bliskim Wschodzie, w której Izrael i Stany Zjednoczone atakują Iran. Do godz. 2:00 w środę czasu polskiego trwało ultimatum postawione Irańczykom przez Donalda Trumpa. Prezydent USA zagroził, że jeżeli władze Iranu nie otworzą cieśniny Ormuz, to USA zniszczy wszystkie tamtejsze mosty i elektrownie w ciągu czterech godzin. "Cała cywilizacja umrze dziś w nocy i nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak się stanie" - pisał Trump. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie są też istotne z perspektywy zbliżających się mistrzostw świata.
Iran zakwalifikował się na mundial i trafił do grupy G, w której ma zmierzyć się z Belgią, Egiptem i Nową Zelandią. W irańskich mediach pojawiały się informacje, że reprezentacja tego kraju może zrezygnować z udziału w turnieju. Potem Iran zaczął się domagać tego, by mecze zostały przeniesione z terytorium USA do Meksyku - spotkania miały się odbyć w Los Angeles i Seattle.
Ahmad Donyamali, minister sportu w Iranie cały czas domaga się przeniesienia spotkań swojej kadry poza Stany Zjednoczone. - Nasza prośba do FIFA pozostaje aktualna. Nie otrzymaliśmy jednak jeszcze odpowiedzi. Jeżeli ona zostanie zaakceptowana, to udział Iranu na mistrzostwach świata będzie potwierdzony. Zgodnie z przepisami FIFA, w danym kraju należy zapewnić bezpieczeństwo - ogłosił polityk.
Gianni Infantino, prezes FIFA nie dopuszcza możliwości, by mecze Iranu zostały przeniesione. - Mecze zostaną rozegrane tam, gdzie powinny, zgodnie z terminarzem. Nie ma planu B, nie ma planu C, nie ma planu D. Iran zagra na mistrzostwach świata. Jesteśmy zachwyceni, bo to bardzo silna drużyna - przekazał Włoch.
Zobacz też: Nie chciała go nawet Wieczysta. Oto co Balotelli wyprawia w nowym klubie
Czy Iran "gra" kartą potencjalnego bojkotu mistrzostw świata? Mieszko Rajkiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej uważa w rozmowie z Dominikiem Senkowskim ze Sport.pl, że tak właśnie się dzieje.
- Gdyby Irańczykom bardzo zależało na tym, żeby nie grać na mundialu, już dawno podjęliby taką decyzję. To rodzaj "gry" na emocjach globalnej opinii publicznej. Pozwala to przechylić szalę na stronę Iranu i dyskredytować stronę atakującą, czyli Amerykanów. Przeniesienie meczów? Wszystko jest oczywiście możliwe, ale przeniesienie dwóch meczów do innego kraju to uruchomienie efektu domina. Działaczom bojkot Iranu byłby bardzo nie na rękę - wytłumaczył Rajkiewicz.