Bieżący sezon holenderskiej Eredivisie to praktycznie od początku totalna dominacja PSV. Broniący tytułu mistrzowskiego zespół z Eindhoven już w 28. kolejce stanął przed szansą zapewnienia sobie kolejnego złota, jednak przegrali wówczas 1:3 z Telstarem i ich koronację trzeba było odłożyć w czasie. Po przerwie na kadrę znów mogli zapewnić sobie skuteczną obronę mistrzostwa, ale wymagało to dwóch rzeczy - ich zwycięstwa z Utrechtem oraz wpadki Feyenoordu Rotterdam z Volendam.
Ten pierwszy warunek spełnili w sobotę 4 kwietnia, gdy po kapitalnym widowisku pokonali Utrecht 4:3, wywierając presję na Feyenoordzie. Zespół Jakuba Modera był faworytem starcia z 15. w tabeli Volendam, choć musieli uważać, bo ta drużyna niecałe dwa miesiące wcześniej potrafiła pokonać... PSV (2:1). Także zwłaszcza na swoim stadionie potrafili zagrozić nawet największym.
Feyenoord też się o tym przekonał. Po obu stronach nie brakowało groźnych szans bramkowych, lecz nie bez przyczyny na najwyższe noty zapracowali bramkarze. Obaj wybronili po cztery celne strzały i dopilnowali, by nie padł ani jeden gol. Jakub Moder też nie dał rady przełamać impasu, choć w 66. minucie był blisko, gdy uderzał głową niepilnowany w polu karnym. Bramkarz Kayne van Oevelen wyciągnął się jednak jak długi i zatrzymał ten strzał. Remis 0:0 mógł oznaczać tylko jedno.
Konkretnie to rozpoczęcie fety na ulicach w Eindhoven! Piłkarze PSV mają 17 punktów przewagi nad Feyenoordem na 5 kolejek przed końcem sezonu, co oznacza, że 27. w historii mistrzostwo Holandii już jest ich. To jest jednak wyjątkowe. Zapewnili je sobie już 5 kwietnia, co jest nowym rekordem ligi. Nikt wcześniej nie przyklepał tytułu mistrzowskiego aż tak szybko. PSV pobiło o trzy dni swój własny rekord z sezonu 1977/78, gdy ze złota cieszyli się 8 kwietnia 1978 roku. Pojawiły się już nawet nagrania ze strefy kibica z Eindhoven z momentu, w którym klub przyklepał historyczny tytuł.