Tak trener Arsenalu tłumaczył się z kompromitacji

Arsenal nie zdobędzie Pucharu Anglii. W ćwierćfinale lider Premier League sensacyjnie przegrał 1:2 z Southampton, mimo że wyrównujący gol Viktora Gyokeresa przez kilkanaście minut dawał nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji. Po meczu trener Londyńczyków Mikel Arteta udzielił wywiadu TNT Sports. Nie brakowało zaskakujących słów.
Mikel Arteta
zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=Sn3O2Du3vYc

Arsenal od początku sezonu imponuje, jednak wydaje się, że w ostatnich tygodniach złapał zadyszkę. Chociaż jest na dobrej drodze do wygrania Premier League, a w Lidze Mistrzów wszedł do ćwierćfinału (z Bayerem Leverkusen w 1/8 finału miał jednak trochę problemów - było 1:1 i 2:0), to w krajowych rozgrywkach pucharowych mu nie idzie. 

Zobacz wideo Dramat Polski. Wilkowicz: Reprezentacja nie nacisnęła na gaz

Arsenal sensacyjnie przegrał z drugoligowcem w Pucharze Anglii. Nie pomógł Viktor Gyokeres

Dokładnie dwa tygodnie temu Londyńczycy przegrali finał Pucharu Ligi Angielskiej z Manchesterem City (0:2). Po przerwie reprezentacyjnej także przypadł im mecz pucharowy, tym razem w ćwierćfinale FA Cup z drugoligowym Southampton.

Zobacz także: Świetne wieści dla Urbana. Potulski znów błysnął w Bundeslidze

Na Emirates Stadium skończyło się sensacyjnym zwycięstwem drużyny z Championship. Na gola Rossa Stewarta (35. minuta) odpowiedział ostatni kat reprezentacji Polski, czyli Viktor Gyokeres (68.), lecz niedługo przed końcem czasu podstawowego kwestię awansu przesądził Shea Charles (85.). 

Po zakończeniu spotkania z porażki musiał tłumaczyć się trener Arsenalu Mikel Arteta, który zdecydował się dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom - na ławce zaczęli m.in. William Saliba, David Raya, Martin Zubimendi i wspomniany Gyokeres (weszli wszyscy poza Rayą). Mimo niekorzystnego wyniku szkoleniowiec nie załamywał rąk po meczu, a niektórych słów trudno było się spodziewać.

Mikel Arteta komentuje niespodziewaną porażkę Arsenalu. "Musisz się dostosować do wiatru"

Na pytanie reportera TNT Sports, co poszło źle, Hiszpan odpowiedział zaskakująco krótko: - Rezultat. Zwłaszcza te dwa stracone gole. Jednak dziennikarz dalej dopytywał: - Co się stało, co według ciebie poszło źle? - Nic, dominowaliśmy, mieliśmy wiele sytuacji w polu karnym - odparł 44-latek. - Straciliśmy pierwszego gola w nietypowy dla nas sposób w obronie pola karnego (Ben White źle obliczył tor lotu piłki przy wyskoku - red.), drugiego też z gry - kontynuował. Dopiero wtedy ostrzej ocenił grę swojego zespołu.

- Musisz wykorzystywać okazje. W innym wypadku, jeśli popełniasz w obronie błędy takie jak my tym razem, trudno awansować do półfinału - powiedział. Przy tym docenił postawę Southampton. - Nie jestem zaskoczony. Są bardzo dobrą drużyną, mają bardzo dobrą serię i trzeba im pogratulować - podkreślił. Mimo wszystko porażka z drugoligowcem musi boleć lidera Premier League.

Reporter dopytywał Artetę o różne problemy, jakie mógł mieć jego zespół w tym spotkaniu. Nie tylko z licznymi kontuzjami, ale także choćby z warunkami. - Jakimi warunkami? - Wiatrem - odparł dziennikarz, na co Hiszpan sugestywnie zakręcił głową, jakby trochę nie dowierzając w to, co usłyszał.

- Musisz się dostosować do wiatru, kontuzji, czegokolwiek. Chcesz być w każdych rozgrywkach [...], trzeba się dostosować do trudnych sytuacji w sezonie. [...] Teraz musimy pokazać, kim naprawdę jesteśmy - dodał. Według niego trudno szukać wymówek, dlaczego Arsenal nie pojedzie na Wembley. - To nasza odpowiedzialność - skwitował.

Hiszpański trener oraz jego zespół teraz walczą już tylko na dwóch frontach. We wtorek 7 kwietnia zagrają ze Sportingiem w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Natomiast w sobotę 11 kwietnia wrócą do rywalizacji w Premier League i podejmą Bournemouth. W ligowej tabeli na siedem kolejek przed końcem mają 70 pkt, o dziewięć punktów więcej niż drugi Manchester City, który rozegrał jeden mecz mniej.

Więcej o: