Po nieudanych barażach reprezentanci Polski wrócili do swoich klubów, gdzie przygotowują się do walki w decydującej części sezonu. W sobotę, 4 kwietnia swój mecz rozegra FC Porto, które podejmie Famalicao w Lidze Portugalskiej.
Tuż przed tym spotkaniem trener Smoków Francesco Farioli został zapytany o samopoczucie piłkarzy, którzy wrócili ze zgrupowań, podczas których niektórzy walczyli o awans na mistrzostwa świata w 2026 roku. Mowa tu oczywiście m.in. o Janie Bednarku, Jakubie Kiwiorze, Oskarze Pietuszewskim, czy Victoru Froholdtcie. - W ciągu ostatnich dziesięciu dni byliśmy podzieleni. Mieliśmy grupę, która została tutaj, z wieloma zawodnikami z drużyny B i U-19, którzy przyjechali, aby pomóc nam utrzymać dobry poziom i właśnie to robiliśmy, czekając na powrót naszych graczy - zaczął, cytowany przez maisfutebol.iol.pt.
- Przełączałem się między Polską a Danią, ponieważ czterech naszych zawodników brało udział w tych meczach. Oczywiście dla nich było to trudne, zwłaszcza dla tej czwórki. Na przykład zawodnik taki jak Jan (Bednarek - przyp. red.) jest liderem zarówno tutaj, jak i tam (w Polsce - przyp. red.). To gracz, który daje z siebie wszystko i jest zaangażowany w ten projekt. Ale wrócili z wyraźną chęcią bronienia barw i rywalizacji w barwach FC Porto - zaznaczył.
Zobacz też: Puchacz zabrał głos nt. powrotu do reprezentacji
- I, jak im ostatnio powiedziałem, oczywiście wszyscy pozostali są młodsi i mają przed sobą wiele okazji. Wierzę jednak, że Jan będzie miał szansę zagrać na mistrzostwach świata w 2030 roku, które odbędą się w Portugalii, Hiszpanii i Maroku, więc będą one jeszcze bardziej wyjątkowe. A ja, jako Włoch, niestety doskonale rozumiem te przykre uczucia związane z niepowodzeniem w walce o udział w mistrzostwach Świata - zakończył.
Jan Bednarek przed sezonem trafił do FC Porto z Southampton. Reprezentant Polski kosztował 7,5 mln euro. Aktualnie serwis Transfermarkt wycenia go na 11 mln euro. W Biało-Czerwonych barwach defensor wystąpił aż 74 razy i strzelił jednego gola - z Japonią na mistrzostwach świata w 2018 roku.
W półfinale baraży przeciwko Albanii popełnił błąd, który skutkował utratą gola na 0:1. Na szczęście Robert Lewandowski i Piotr Zieliński dali radę odwrócić losy tego spotkania. Niestety tyle szczęścia nie mieliśmy w przegranym 2:3 starciu ze Szwecją.