Reprezentacja Polski nie jedzie na mundial. We wtorek w finale baraży przegraliśmy ze Szwecją 2:3. Choć to marne pocieszenie, nasz los podzielili też Włosi. W Zenicy wyeliminowała ich Bośnia i Hercegowina. Mimo że od 15. minuty drużyna Gennaro Gattuso prowadziła po bramce Keana, nie dała rady utrzymać prowadzenia do końca. Jeszcze w pierwszej połowie czerwoną kartkę obejrzał Alessandro Bastoni, a pod koniec drugiej do dogrywki doprowadził Haris Tabaković. O odpadnięciu Włochów zadecydowały rzuty karne (przegrali w nich 1:4). Zaraz po tym włoskich mediach zapanowały złość i rozgoryczenie.
Wszystkie dzienniki i portale zgodnie przypominały, że będzie to już trzeci mundial z rzędu bez udziału ich drużyny. - Koszmar znów się urzeczywistnił. Sportowy dramat rozegrał się po raz trzeci z rzędu. Podobnie jak w latach 2018 i 2022, Włochy nie zagrają w finałach mistrzostw świata - zauważył włoski Eurosport.
- Jak najgorszy koszmar. Byliśmy o krok od powrotu na mundial, tylko po to, by zobaczyć, jak nam go odbierają w rzutach karnych - w dramatycznym tonie relacjonowała "La Gazzetta dello Sport". - To nie apokalipsa, ale biorąc pod uwagę naszą nieobecność na najważniejszym turnieju od 2014 roku, apokalipsa... trwa nadal dla naszej piłki nożnej - podsumowała.
Z kolei dziennik "La Stampa" wytknął włoskim piłkarzom zbyt lekceważące podejście do rywala. - Włochy praktycznie nie rozegrały tego meczu. Po prostu świętowały z góry, niestety wierząc, że bez Walii wszystko będzie łatwiejsze. Ale nie, absolutnie nie, gorzko nie. W Zenicy doszło do katastrofy - mogliśmy przeczytać.
Zobacz też: "Wynik meczu został wypaczony". A sędzia? "Amatorska liga wiejska"
We włoskich mediach dominują też głosy wielopłaszczyznowym kryzysie. Ich zdaniem brak awansu na mundial po raz trzeci nie jest przypadkiem. - Niestety, nasza porażka to nie tylko trzecia z rzędu klapa: to namacalna porażka systemu. Wydaje się, że to nie jest przypadkowa porażka, ale w rzeczywistości to kryzys strukturalny. Negatywny wynik nie jest wynikiem błędu jednostki, straconego gola, przegapionej czerwonej kartki ani pecha - twierdziło "Corierre dello Sport"
W podobnym tonie problem opisywało "Tuttosport". - Włoska piłka znajduje się w najgorszym momencie w historii: tragedia sportowa zrodzona i narastająca poza boiskiem. To porażka, która zaczęła się na szczycie federacji, od zniszczeń dokonanych na stadionach i trwała na boisku. Teraz zbieramy owoce tych wszystkich lat - podsumowano.