Pietuszewski wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie FC Porto dużo szybciej, niż można się było spodziewać. Jednak raz za razem dostarczał trenerowi Francesco Farioliemu argumenty, że siedzenie na ławce w dłuższym wymiarze czasowym nie jest dla niego. Do wyjazdowego starcia z Bragą Polak przystępował z serią trzech ligowych spotkań z rzędu ze strzelonym golem.
Nie wyobrażaliśmy sobie, że mogłoby go zabraknąć w wyjściowym składzie. Choć rywale błysnęli w środku tygodnia w Lidze Europy ze Stuttgartem (2:0), gdy Borja Sainz asystował przy golu Williama Gomesa. Pietuszewskiego do tych rozgrywek nie zgłoszono, więc zagrać nie mógł. Farioli udowodnił jednak, że bez względu na to, co wydarzyło się w LE, w lidze portugalskiej pozycja Polaka jest obecnie niezachwiana. Oskar znalazł się w podstawowej jedenastce i udowodnił włoskiemu trenerowi, że to właściwa decyzja!
Była 69. minuta, piłkarze FC Porto przegrywali 0:1. Wówczas Pietuszewski popisał się fenomenalną akcją. Polak kapitalnie uciekł obrońcy, opanował piłkę, wjechał z nią w pole karne i wystawił na pustą bramkę dla Gomesa! Ten nie mógł się pomylić.
Mecz ostatecznie zakończył się wygraną Porto 2:1. Więcej o przebiegu spotkania przeczytasz TUTAJ.